Kwaśniewski: Lech Kaczyński nie ma wyjścia
Szmajdziński jest wystarczająco przystojny, więc nie musi dokonywać jakiś upiększających czynności. Jest też za dobrze znany, żeby pokazać nagle jakiś nowy wizerunek. Zresztą podobnie jak inni kandydaci. Dlatego nikt już w tej kampanii ani nie urośnie, ani jakoś znacząco nie schudnie - mówi były prezydent Aleksander Kwaśniewski.
- Czego Tusk nie obiecał Cimoszewiczowi
- Prawybory były dobrym pomysłem zespołu PR
- Miller zrugany za porównanie PiS do NSDAP
- Olechowski do fanów PO: Poprzyjcie mnie!
- Józef Oleksy ponownie członkiem SLD
- Tusk podzieli się władzą z... SLD
- PiS urządza izbę pamięci Kwaśniewskiego
- Komorowski i Sikorski - zalety i "haki"
- Miller: Widzę SLD w koalicji z Platformą
- Komorowski prezydentem, ale bez władzy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kamila Wronowska: Pana zdaniem Lech Kaczyński będzie ubiegać się o reelekcję?
Aleksander Kwaśniewski*: Jeżeli chcemy traktować politykę poważnie, to Lech Kaczyński nie ma innego wyjścia i musi kandydować. Przynajmniej z trzech powodów. Pierwszy: każdy
prezydent, który uważa, że pięć lat jego kadencji były dobre, chce potwierdzenia. A nie ma lepszego potwierdzenia niż reelekcja. Jestem przekonany, że Lech Kaczyński uważa, że swoją rolę
spełnia dobrze. I że tylko okoliczności mu nie sprzyjają, i media są nieprzychylne. Po drugie: PiS nie ma dzisiaj kandydata, który mógłby nawet w 10 proc. powiedzieć, że dysponuje takimi
argumentami jak Kaczyński, który byłby bardziej przygotowany. Trzecia rzecz, przed którą przestrzegam innych kandydatów, by jej nie bagatelizowali: w urzędującym prezydencie jest pewna
naturalna siła, która powoduje, że ludzie głosują na obecnego prezydenta. Część, bo już raz na niego głosowała, część dla świętego spokoju, na zasadzie: jaki jest, taki jest, ale
niech będzie. Oczywiście Lech Kaczyński ma bardzo trudne zadanie. Bo prezydenturę wykonuje, jak wykonuje. Natomiast skreślać go z listy poważnych kandydatów nie wolno.
A podziela pan stanowisko Cimoszewicza, że trzeba zrobić wszystko, by nie dopuścić do reelekcji Kaczyńskiego? Nawet kosztem poparcia kandydata PO.
Ja sprawę stawiam inaczej. Bo przyjmuję zasadę, że następcy dość ostrożnie powinni mówić o poprzednikach i odwrotnie. Dlatego staram się być wobec Lecha Kaczyńskiego powściągliwy. Ale
jestem z innej rodziny politycznej i gdzie indziej lokują się moje sympatie i mój kandydat. Jedno jest pewne: gdyby Lech Kaczyński został wybrany ponownie, to plan Donalda Tuska i jego ryzykowna
decyzja o niekandydowaniu jest początkiem jego końca i głębokiego kryzysu w PO.
Jeśli w drugiej turze znajdzie się kandydat PO i obecny prezydent, poprze pan Platformę?
Za wcześnie na takie deklaracje.
Kto miałby większy potencjał w tych wyborach: Radosław Sikorski czy Bronisław Komorowski?
Nie chcę ich oceniać. Dobre jest to, że nie są to przypadkowi kandydaci. Ale ważniejsze jest co innego: propozycje konstytucyjne Tuska stawiają kandydata PO w dziwacznej roli. Bo będzie
musiał się tłumaczyć, dlaczego chce obejmować urząd, który de facto ma być podporządkowany rządowi. Cała koncepcja Platformy sprowadza się do prezydenta, który będzie meldował
wykonanie zadania prezesowi. Gdybym był urzędującym szefem MSZ i widział w perspektywie takie ograniczenie pozycji prezydenta, jakie proponuje moja partia, to bym powiedział: panowie,
dziękuję, wolę robić realną politykę.
czytaj dalej






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!