Rosół: Nie miałem pojęcia o akcji CBA
Marcin Rosół, były asystent Mirosława Drzewieckiego, zeznał, że na spotkaniu z Magdaleną Sobiesiak nie mówił jej o akcji CBA w sprawie afery hazardowej. Twierdzi, że o akcji nie wiedział - miał się o niej dowiedzieć z mediów. "Nie byłem źródłem ani elementem przecieku" - dodał.
- Tajne śledztwo z Sobiesiakiem w tle
- Tajniacy CBA węszyli przy Gilowskiej
- "O pracę prosili mnie przez Naszą-Klasę"
- Szef CBA odwołuje się od decyzji prokuratury
- CBA w drodze. Co robi Rosół? Myje podłogę
- Drzewiecki: Zabito mi matkę
- Kto dał gazecie "kwity" o Sobiesiaku
- CBA ostrzegło Rosoła, że złoży mu wizytę
- Córka Sobiesiaka: Nie było przecieku
- "Komisja z Sienkiewicza"
- Brazylijska telenowela w komisji śledczej
- "Wiedziałem o spotkaniu Tuska z Kamińskim"
- Sobiesiak zeznawał jak Rywin
- Wersja Rosoła się nie klei
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Oświadczam, że nie mogłem informować pani Sobiesiak o operacji specjalnej prowadzonej wobec jej ojca przez CBA z tego oczywistego powodu, że tego nie wiedziałem" - powiedział Rosół, który był szefem gabinetu politycznego ministra sportu, w czasie gdy resortem kierował Mirosław Drzewiecki.
"O akcji CBA dowiedziałem się z publikacji z +Rzeczpospolitej+ w dniu 1 października 2009 r. Nie mam żadnych dowodów swojej niewinności. Nie nagrałem rozmowy, nie mam także bezspornego dowodu, że nie wiedziałem o sprawie. Ale w demokratycznym państwie prawa to nie ja mam dostarczyć dowody swojej niewinności. To pan Kamiński (były szef CBA Mariusz Kamiński), na poparcie swojej niezachwianej pewności, powinien był przedstawić dowody, czego do dzisiaj nie zrobił" - powiedział Rosół.
"Nie byłem źródłem przecieku, ani elementem przecieku. (...) Uważam, że całkowicie chybiona jest wylansowana w opinii publicznej przez pana Kamińskiego teza o rzekomym przecieku" - powiedział. Dodał, że nie ma też żadnego związku pomiędzy spotkaniem Kamińskiego z premierem Donaldem Tuskiem 14 sierpnia 2009 roku (wtedy ówczesny szef CBA poinformował Tuska o tzw. aferze hazardowej), a wycofaniem się Magdaleny Sobiesiak z konkursu w Totalizatorze Sportowym, czego dotyczyło spotkanie z 24 sierpnia 2009 roku.
Jak tłumaczył, na przełomie lipca i sierpnia 2009 r. uzyskał informacje o donosach na nepotyzm w TS. "Informacje te uzyskałem od Andrzej Kawy, wicedyrektora Centralnego Ośrodka Sportu. Pan Andrzej Kawa pod koniec lipca poinformował mnie, że pana Marek Przybyłowicz, były pracownik Totalizatora sportowego, a także działacz związku tenisa stołowego pisze do różnych instytucji donosy i zwraca uwagę na zjawisko nepotyzmu w Totalizatorze Sportowym, mającego polegać na próbie przejęcia wpływów przez tzw. +mafie łódzką+ usadowiona w ministerstwie sportu" - tłumaczył Rosół.
Jak zaznaczył, ta mafia - to w rozumieniu Przybyłowicza - minister Drzewiecki i dyrektor generalna resortu sportu i turystyki Monika Rolnik. "Przypadek sprawił, że oboje pochodzą z Łodzi" - powiedział Rosół.
Tłumaczył, że wówczas zignorował tę informację jako "idiotyczna i nieprawdziwą". O rozmowie z Kawą poinformował jednak Rolnik po jej powrocie z urlopu w pierwszej połowie sierpnia 2009 r.
"Pani Rolnik poinformowała mnie wówczas, że 10 lipca trafił do niej, jako do członka rady nadzorczej Totalizatora Sportowego donos, który napisał pana Marek Przybyłowicz w sprawie nepotyzmu. O powyższym, w dniu 17 lub 18 sierpnia, a po powrocie z długiego weekendu, poinformowałem ministra Drzewieckiego" - wyjaśnił.
>>>Czytaj dalej>>>






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!