"Kobiety chcą być głównie żonami i matkami"
Obywatelski projekt ustawy, wprowadzającej parytety płci na listach wyborczych, po czwartkowej debacie w Sejmie został skierowany do dalszych prac w komisji. Opowiedziały się za tym wszystkie kluby i koła, choć we wszystkich byli zarówno zadeklarowani zwolennicy, jak i przeciwnicy tego rozwiązania.
- Kim jest ta uczennica?
- Szczuka: PO próbuje upartyjnić ideę parytetu
- "Kobiety są inteligentne jak mężczyźni"
- "Parytety to fikcja równouprawnienia"
- Platforma przygotuje własne parytety
- Feministki proszą Buzka o pomoc
- Kobiety Platformy nie chcą parytetów
- Polska nauka potrzebuje parytetów
- "Żłobki lepsze niż urlop wychowawczy"
- Czy parytety są potrzebne?
- Sejm bierze na tapet parytety
- Kobiety, kandydujcie!
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przygotowany przez Kongres Kobiet obywatelski projekt ustawy zmienia ordynację wyborczą - do Sejmu, Parlamentu Europejskiego oraz rad gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich - i zapewnia 50-procentową obecność kobiet na listach wyborczych. Parytet nie dotyczyłby wyborów do Senatu oraz wyborów do rad gmin, w których mieszka do 20 tys. osób, bo te wybory odbywają się według ordynacji większościowej.
Prof. Małgorzata Fuszara z Uniwersytetu Warszawskiego, która przedstawiała projekt w imieniu wnioskodawców podkreśliła, że za równością praw w Polsce nie idzie wciąż równość szans, dlatego - jak oceniła - bez dodatkowych mechanizmów wspierających kobiety mają niewielkie możliwości na równy udział w życiu politycznym.
"Bez odpowiedniej reprezentacji w organach władzy interesy kobiet nie będą uwzględniane przy podejmowaniu decyzji - przekonywała, przypominając o zasadzie tzw. masy krytycznej, która mówi, że określona grupa musi stanowić 30 proc. w danym gremium, aby reprezentowało ono jej interesy. "Przy obecnym odsetku - 20 proc. kobiet w Sejmie i 8 proc. w Senacie - tego wpływu nie będzie" - zaznaczyła.
Odpowiadając na argumenty przeciwników ustawy, że parytet obraża kobiety, bo wprowadza "punkty za płeć", a nie skupia się na kompetencjach i merytoryczności, oświadczyła: "Jeśli parytet obraża kobiety, to czy nie obraża ich dyskryminacja? Mnie jako kobietę obraża to, że w polskim parlamencie jest tak mało kobiet". Wyraziła też przekonanie, że nie będzie kłopotu ze znalezieniem wystarczającej liczby kompetentnych kobiet na listy wyborcze, bo ich w Polsce nie brakuje.
Jak dodała, wnioskodawcy dysponują opiniami konstytucjonalistów, którzy zaświadczają, że projekt ustawy wprowadzającej parytet płci na listach wyborczych jest zgodny z ustawą zasadniczą.
Podkreśliła, że pod projektem zebrano ponad 150 tys. podpisów poparcia, dzięki czemu udało się go zgłosić jako inicjatywę obywatelską, całkowicie ponadpartyjną.
czytaj dalej





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!