Dziennik.plPolityka

Sobota, 26 maja 2012

Imieniny: Filipa, Pauliny, Eweliny

Wersja Rosoła się nie klei

2010-02-18 | Ostatnia aktualizacja: 21:41 | Komentarze: 0 | skomentuj

Nie byłem źródłem przecieku, nie miałem żadnych informacji o działaniach CBA - zapewniał przed komisją hazardową Marcin Rosół, były szef gabinetu politycznego Mirosława Drzewieckiego. Ale przedstawiona przez niego wersja wydarzeń pełna była sprzeczności.

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Rosół zamykał korowód świadków kluczowych dla wyjaśnienia najważniejszych aspektów afery hazardowej. Tak jak Mirosław Drzewiecki i Zbigniew Chlebowski miał udowodnić, że cała afera była wymysłem CBA i obalić tezy Mariusza Kamińskiego. Próbował. W mowie wstępnej nazwał byłego szefa CBA "specjalistą od wyciągania wniosków bez faktów". "To, że trzy lata stał na czele służby specjalnej, wygląda na czarną komedię, ale mi nie jest do śmiechu" - komentował. Ale już pierwsza seria pytań posłów obnażyła jego linię obrony. Zgubiło go to, że w przeciwieństwie do wcześniejszych świadków, nie zasłaniał się niepamięcią.

Kluczowe miały być zeznania Rosoła w sprawie spotkania w restauracji Pędzący Królik 24 sierpnia 2009 r. Według CBA to wtedy wyjawił Magdalenie Sobiesiak, że CBA węszy wokół ustawy hazardowej. Rosół zapewniał, że podczas spotkania nie było mowy o tej akcji, bo o niej nie wiedział. Miał jedynie zniechęcać córkę Ryszarda Sobiesiaka do starania się o posadę członka zarządu Totalizatora Sportowego. Powodem miał być lipcowy donos Marka Przybyłowicza, byłego doradcy Totalizatora. Kolportował on informacje, że Drzewiecki chce obsadzić tę spółkę „łódzką mafią”. Jednak już chwilę potem Rosół charakteryzował Przybyłowicza jako osobę, która zalewa urzędy donosami o nieprawidłowościach, które się nie potwierdzają.

A dlaczego Sobiesiakówna mówiła później ojcu, że "tam KGB, CBA"? Rosół nie wykluczył, że tak jej scharakteryzował Przybyłowicza. Ten grozi mu za to sądem. "Bzdura totalna, nie miałem świadomości, że Magdalena Sobiesiak bierze udział w tych zabiegach. Nie znam jej, nie widziałem" - powiedział nam Przybyłowicz.

Spotkanie Rosoła z Magdaleną Sobiesiak miało miejsce pięć dni po sytuacji, którą CBA uznaje za początek przecieku. Od 25 sierpnia kontakty polityków Platformy z przedsiębiorcami branży hazardowej urwały się. Podczas pytań Beaty Kempy z PiS okazało się, że 19 sierpnia, czyli w dniu uznawanym przez CBA za kluczowy dla wątku przecieku, Rosół grał w piłkę z liderami Platformy. "Spotkałem się z Grzegorzem Schetyną, Sławomirem Nowakiem, Donaldem Tuskiem" - wyliczał na prośbę posłanki skład drużyny. Zapewniał, że rozmowy przed meczem i po nim dotyczyły jedynie formy sportowej, a nie sprawy hazardu czy akcji CBA.

czytaj dalej

Grzegorz Osiecki
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «