Szef BBN: Ambasador Rosji mija się z prawdą
W świecie dyplomacji to bardzo ciężkie oskarżenia. Ale szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego nie waha się zarzucić kłamstwa rosyjskiemu ambasadorowi. Aleksandra Szczygłę rozjuszył Władimir Grinin, który twierdzi, że nie dostał listu o wizycie Lecha Kaczyńskiego w Katyniu.
- "Gangsterka w GROM. Przecinają opony"
- BBN: Moskwa łamie ustalenia w sprawie Gruzji
- Kolejny incydent dyplomatyczny z Rosją?
- Prezydent jedzie do Katynia. MSZ: Pomożemy
- Prezydent: Lepiej byłoby jechać razem
- Prezydent nie żądał odwołania wizyty Putina
- Oto, co prezydent Kaczyński wie o Gruzji
- Polska i Rosja ostrzegą się o zamachu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Pytam ambasadora Grinina dlaczego wprowadza w błąd polską opinię publiczną, że nie dostał listu z Kancelarii Prezydenta z informacją, że prezydent pragnie wziąć udział w obchodach uroczystości w Katyniu?" - mówił rano w Radiu ZET Aleksander Szczygło, jeden z najbliższych współpracowników Lecha Kaczyńskiego.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego kpił z Rosjan. "Listy wszędzie dochodzą, tylko nie do ambasady rosyjskiej. Taki bałagan mają w ambasadzie?" - pytał retorycznie Szczygło. Nie omieszkał też zrobić wycieczki w stronę rządu: "List do ambasady miał charakter grzecznościowy, a sprawą wizyty prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu powinien zając się MSZ".
Burza rozpętała się, gdy wczoraj Grynin oznajmił, że nie dotarł do niego żaden list z Kancelarii Prezydenta. "Nie widziałem takiego pisma" - mówił rosyjski ambasador.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!