"Polska skompromituje się w Strasburgu"
"Świat będzie nam wytykał, że stosujemy represje, zamiast rozliczać się z przeszłością" - nie ma wątpliwości poseł Jan Widacki, przeciwnik dezubekizacji i pełnomocnik polityków skarżących ustawę o esbeckich emeryturach. Ostrzega też, że w Strasburgu będziemy przegrywać proces za procesem.
- Zobacz, jak Pawlak broni Jaruzelskiego
- Mularczyk: PO nie chce odtajnić archiwów SB
- Senyszyn zagalopowała się u Olejnik
- Będziemy skarżyć Unię do Strasburga
- SLD pomaga esbekom żalić się do Strasburga
- 10 godzin debaty o esbeckich emeryturach
- Generał Jaruzelski odzyskał emeryturę
- Emerytury poszły w górę. Zobacz o ile
- Prezes Trybunału ma przeprosić posła PiS
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
PAULINA NOWOSIELSKA: Byli funkcjonariusze SB, którym obniżono emerytury zamierzają teraz składać indywidualne pozwy przed Trybunałem w Strasburgu? Jakie mają szanse?
JAN WIDACKI*: Państwo Polskie będzie przegrywało sprawa po sprawie.
Kiedy będą pierwsze wnioski?
Sądzę, że niebawem.
Powtarzał pan ostatnio często, że w sprawie decyzji o konstytucyjności obniżenia emerytur byłym esbekom, Trybunał Konstytucyjny się skompromitował.
I będą tak dalej mówił. Z wyjątkiem pięciu sędziów, którzy złożyli votum separatum. Cała reszta wcześniej czy później będzie się tego wyroku wstydzić. W grudniu zeszłego roku
wydając swoje orzeczenie w sprawie uwzględniania przy liczeniu średniej oceny z religii na świadectwie Trybunał uznał, że bada równość wobec prawa, a nie społeczne konsekwencje działania
prawa. Ostatnio jednak zakwestionował swoją dotychczasowa linię orzeczniczą. Przestał być sądem prawa, stał się sądem moralności. To nie jego rola. Konsekwencje tego mogą być daleko
idące.
Jakie konkretnie?
Jeśli założymy, że nie narusza Konstytucji ustawa, która nie tyle odbiera przywileje, co karze...
Prof. Andrzej Rzepliński powiedział: Konstytucja nie określa granic czasowych dokonania rozliczeń z systemem komunistycznym. Gdzie tu ryzyko?
To daje możliwość rozliczania się z komunizmem w nieskończoność. Prof. Rzepliński powinien być szalenie ostrożny. Był już projekt ustawy dekomunizacyjnej proponowany przez prawicę.
Mówił o wyłączeniu z życia publicznego członków PZPR od stopnia sekretarza Podstawowej Organizacji Partyjnej w górę. Prof. Rzepliński był kiedyś takim sekretarzem w swoim instytucie.
Gdyby dziś ktoś taką ustawę napisał, zgodnie z aktualnym orzecznictwem Trybunału, byłaby ona zgodna z Konstytucją.
Sugeruje pan, że prof. Rzepliński kręci sam na siebie bicz?
Myślę czasem, że ludzie są kompletnie nieświadomi tego, co robią. Ale gdyby pan profesor miał w przyszłości wspomniane kłopoty, broniłbym go. Tak samo, gdy teraz przyszło mi bronić
esbeków.
Poseł Mularczyk mówi, że nie ma mowy o karaniu byłych funkcjonariuszy, skoro po prostu zrównuje się ich emerytury do średniej krajowej.
Odebranie przywilejów polegałoby na obcięciu tego, co funkcjonariusze mieli ponad to, co reszta obywateli. Gdyby, przy ustalaniu emerytury w miejsce przelicznika 2,6 wstawić 1,3, ci ludzie
zostaliby sprowadzeni do powszechnego systemu. Natomiast wobec nich zastosowano przelicznik 0,7 tworząc fikcję prawną. Bo taki współczynnik obowiązuje przy tzw. okresach nieskładkowych. Czyli
za okres, gdy ktoś nie pracował (był na urlopie macierzyńskim bądź siedział w kryminale). To już jest represja, a nie zabranie niesłusznie nabytego przywileju. Represja z punktu widzenia
socjologicznego, psychologicznego i prawnego. Represje mogą stosować sądy, w trybie indywidualnym. Tu represjonuje ustawodawca stosując odpowiedzialność zbiorową.
Czytaj dalej >>>
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!