Artur Grabek: Chce pan przed Komisją Europejska dowieść, że ustawa o grach hazardowych narusza prawo unijne.
Vassilis Akritidis*: Nie chodzi jedynie o jej przepisy, ale przede wszystkim o sposób, w jaki została uchwalona.

A konkretnie?
Zamiar wprowadzenia nowego prawa zawierającego przepisy o technicznych standardach zobowiązuje rząd kraju członkowskiego do poinformowania o tym fakcie Komisji Europejskiej, czyli do procesu notyfikacji. Dopiero po jej pozytywnej opinii projekt takiej ustawy może wcielać przepisy w życie. Nowe prawo bez konsultacji z KE jest nielegalne.

Notyfikacja dotyczy jednak regulacji technicznych. Polski rząd twierdzi, że takich nie ma w ustawie o grach hazardowych.
Oczywiście, że są. Sztandarowym przykładem jest chociażby znajdująca się w ustawie definicja automatów o niskich wygranych czy innych gier hazardowych. Ponadto prawo europejskie jednoznacznie określa, że wprowadzenie zakazu przepływu określonych towarów bądź usług z natury rzeczy jest definicją techniczną. Skoro więc polski rząd zakazuje gier na automatach o niskich wygranych, powinien ten przepis notyfikować.

Komisja rozpoczęła już procedurę w sprawie skargi. Na jakim jest ona etapie?
5 lutego wysłała do polskiego rządu pismo z prośbą o wyjaśnienia, dlaczego nie została poinformowana o zamiarze wprowadzenia nowego prawa. Zgodnie z przyjętą zasadą krajowe władze mają miesiąc na odpowiedź.

Jak pan ocenia szansę, że KE uzna że ustawa o grach hazardowych została przygotowana zgodnie z prawem unijnym?
Jeżeli chodzi o konieczność notyfikacji, to na 100 proc. Polska naruszyła prawo europejskie, nie poddając notyfikacji projektu ustawy. Co do samych jej przepisów - sprawa jest otwarta. Jednak jeżeli procedura tworzenia ustawy jest nielegalna, to nielegalne są też przepisy tej ustawy.

czytaj dalej


Jakich sankcji należy się spodziewać, jeżeli ETS uzna że Polska naruszyła unijne przepisy?
Mam nadzieję, że pod presją KE polski rząd zawiesi funkcjonowanie tej ustawy i przygotuje nowy projekt, który przekaże do notyfikacji. Przeprowadzi też debatę publiczną na ten temat i przygotuje rzetelne badania dotyczące problemu hazardu, aby udowodnić swoje stanowisko przed KE. Jeżeli stanie się inaczej, to ETS orzeka z reguły dwie kary. Jednorazową, ale bardzo wysoką, sięgająca milionów euro, i drugą dzienną, którą polski rząd musi płacić za każdy dzień obowiązywania niezgodnych z unijnym prawem przepisów. Kara jest naliczana do momentu wejścia w życie przepisów zgodnych z prawem unijnym. Dla przykładu Grecja płaciła dziennie 32 tys. euro. Przedział kary dziennej, jaką nakłada ETS, waha się od 10 do 50 tys. euro.

Czy KE może zgodzić się na zakazanie jakiejś formy działalności gospodarczej?
Argumentem przemawiającym przeciwko polskim władzom jest to, że zakazując jednej formy hazardu, lansuje gry należącego do Skarbu Państwa monopolisty, czyli Totalizatora Sportowego. Tymczasem unijni urzędnicy, rozstrzygając spory dotyczące ograniczania pewnych swobód, zwracają uwagę na zasadę zachowania równości, proporcjonalności, która w tym przypadku została niewątpliwie naruszona.

*Vassilis Akriditis, szef biura antydumpingowego w międzynarodowej kancelarii prawnej Hammonds