Dziennik.plPolityka

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Schetyna: Nie wyrzucimy Drzewieckiego

2010-03-08 | Ostatnia aktualizacja: 21:49 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Poczekajmy na sprawozdanie komisji śledczej. Od tego będzie dużo zależało, także decyzje w sprawie Mirosława Chlebowskiego" - mówi Grzegorz Schetyna "Dziennikowi Gazecie Prawnej". Szef klubu PO zapewnia, że na razie bohater afery hazardowej nie na się czego bać. Nie wyleci z PO.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

AGNIESZKA SOPIŃSKA: Wybaczył pan premierowi, że zmusił pana do dymisji?

GRZEGORZ SCHETYNA: Sprawa jest zamknięta. To już historia. Jestem w Sejmie i jestem z mojej pracy zadowolony.

Podoba się panu w Sejmie?
Jest zupełnie inaczej niż w rządzie. Tu pracuje się cały czas „online”. Człowiek wychodzi z gabinetu i napotyka dziesiątki kamer, mikrofonów.

Ma pan wieloletni staż poselski, to chyba nie powinna być dla pana nowa sytuacja?
Jestem dziś szefem dużego klubu, który jest zapleczem rządu. Dziennikarze pytają o wszystko. Trzeba mieć pełną wiedzę, pełną gotowość, żeby rozmawiać, opisywać, bronić swojego zdania , stanowiska partii i rządu. Przecież nie jestem pytany tylko o aktywność klubu, ale o wiele innych rzeczy. To dla mnie nowa i ciekawa sytuacja.

Jest taka taktyka, że rząd jest schowany a pan jest tu, na pierwszej linii frontu?
Tu - jak mówił premier - ma być linia frontu. I tak się dzieje.

Jak się grało w piłkę z Węgrami?
To był dobry mecz. Zremisowaliśmy. Premierowi Węgier i jego najbliższym współpracownikom zależało, by zobaczyć boisko zbudowane w ramach programu „Orlik”. A ponieważ premier Węgier też lubi grać w piłkę, więc zagraliśmy na „Orliku”. Z ekipą węgierską graliśmy już wcześniej wiele razy.

A w Platformie wróciliście do regularnej gry w piłkę?
Tak.

Relacje wróciły już do stanu sprzed wybuchu afery hazardowej?
Z pewnością relacje są inne, ale zarówno w polityce jak i na boisku bardzo dobrze się rozumiemy.

Nadal jesteście jak U2?
Chcielibyśmy być jak U2 (śmiech). Użyłem tego porównania w ubiegłym roku. Utkwiła mi w pamięci taka scena: koncert U2, każdy z muzyków przyjeżdża z innego miejsca, grają razem, a następnie lecą oddzielnie na następny koncert. Tak opisałem wtedy nasze relacje w PO: spotykamy się, „gramy” i rozchodzimy się. Tak było pod koniec ubiegłego roku.

A jak jest teraz?
Wspólnie pracujemy nad projektem Platforma Obywatelska, wspólnie rozwiązujemy problemy, równolegle prowadzimy sprawy rządu, klubu i partii. Musimy być razem, żeby to wszystko się udało.

Została wam tylko polityka?
Kiedy gramy w piłkę, czy oglądamy mecze, to wtedy nie ma polityki.

W listopadzie mówił pan, że skończyło się wspólne spędzanie czasu.
Teraz jest marzec 2010.

Można było wtedy odnieść wrażenie, że wszystko skończyło się bezpowrotnie.
Straszna z Pani pesymistka (śmiech). Życie toczy się dalej. Wszystko powoli wraca do normy. Lubimy wspólnie pracować, grać w piłkę, oglądać mecze.

U2 często koncertuje?
W sierpniu ruszają z trasą koncertową po Europie. Teraz mają przerwę.

Czytaj dalej >>>

Rozmawiała: Agnieszka Sopińska
Źródło: dziennik.pl
12345następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «