Schetyna: Nie wyrzucimy Drzewieckiego
"Poczekajmy na sprawozdanie komisji śledczej. Od tego będzie dużo zależało, także decyzje w sprawie Mirosława Chlebowskiego" - mówi Grzegorz Schetyna "Dziennikowi Gazecie Prawnej". Szef klubu PO zapewnia, że na razie bohater afery hazardowej nie na się czego bać. Nie wyleci z PO.
- Komorowski nie tęskni za Drzewieckim
- Kawa na boisku, czyli co pamięta Rosół?
- Drzewiecki się wytłumaczy. Najpierw w PO
- Drzewiecki boi się Tuska? Przedłużył urlop
- Cud! Palikot będzie milczał 16 dni
- Pitera tłumaczyła się Kempie z hazardu
- Drzewiecki wraca. Będzie bura od Tuska?
- Tusk: Drzewiecki już sobie nie pozwoli
- Drzewiecki jak mucha - zabity gazetą?
- Tusk po męsku porozmawia z Drzewieckim
- "Drzewiecki musi się publicznie wytłumaczyć"
- "Marchewka to za mało"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
AGNIESZKA SOPIŃSKA: Wybaczył pan premierowi, że zmusił pana do dymisji?
GRZEGORZ SCHETYNA: Sprawa jest zamknięta. To już historia. Jestem w Sejmie i jestem z mojej pracy zadowolony.
Podoba się panu w Sejmie?
Jest zupełnie inaczej niż w rządzie. Tu pracuje się cały czas „online”. Człowiek wychodzi z gabinetu i napotyka dziesiątki kamer, mikrofonów.
Ma pan wieloletni staż poselski, to chyba nie powinna być dla pana nowa sytuacja?
Jestem dziś szefem dużego klubu, który jest zapleczem rządu. Dziennikarze pytają o wszystko. Trzeba mieć pełną wiedzę, pełną gotowość, żeby rozmawiać, opisywać, bronić swojego zdania
, stanowiska partii i rządu. Przecież nie jestem pytany tylko o aktywność klubu, ale o wiele innych rzeczy. To dla mnie nowa i ciekawa sytuacja.
Jest taka taktyka, że rząd jest schowany a pan jest tu, na pierwszej linii frontu?
Tu - jak mówił premier - ma być linia frontu. I tak się dzieje.
Jak się grało w piłkę z Węgrami?
To był dobry mecz. Zremisowaliśmy. Premierowi Węgier i jego najbliższym współpracownikom zależało, by zobaczyć boisko zbudowane w ramach programu „Orlik”. A ponieważ
premier Węgier też lubi grać w piłkę, więc zagraliśmy na „Orliku”. Z ekipą węgierską graliśmy już wcześniej wiele razy.
A w Platformie wróciliście do regularnej gry w piłkę?
Tak.
Relacje wróciły już do stanu sprzed wybuchu afery hazardowej?
Z pewnością relacje są inne, ale zarówno w polityce jak i na boisku bardzo dobrze się rozumiemy.
Nadal jesteście jak U2?
Chcielibyśmy być jak U2 (śmiech). Użyłem tego porównania w ubiegłym roku. Utkwiła mi w pamięci taka scena: koncert U2, każdy z muzyków przyjeżdża z innego miejsca, grają razem, a
następnie lecą oddzielnie na następny koncert. Tak opisałem wtedy nasze relacje w PO: spotykamy się, „gramy” i rozchodzimy się. Tak było pod koniec ubiegłego roku.
A jak jest teraz?
Wspólnie pracujemy nad projektem Platforma Obywatelska, wspólnie rozwiązujemy problemy, równolegle prowadzimy sprawy rządu, klubu i partii. Musimy być razem, żeby to wszystko się udało.
Została wam tylko polityka?
Kiedy gramy w piłkę, czy oglądamy mecze, to wtedy nie ma polityki.
W listopadzie mówił pan, że skończyło się wspólne spędzanie czasu.
Teraz jest marzec 2010.
Można było wtedy odnieść wrażenie, że wszystko skończyło się bezpowrotnie.
Straszna z Pani pesymistka (śmiech). Życie toczy się dalej. Wszystko powoli wraca do normy. Lubimy wspólnie pracować, grać w piłkę, oglądać mecze.
U2 często koncertuje?
W sierpniu ruszają z trasą koncertową po Europie. Teraz mają przerwę.
Czytaj dalej >>>






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!