Sykucki: Nie miałem wpływów, ale pomagałem
Były prezes Totalizatora Sportowego Sławomir Sykucki zeznał w piątek przed hazardową komisją śledczą, że nie miał wpływów w radzie nadzorczej Totalizatora Sportowego, a jego pomoc w staraniach o pracę w spółce dla Magdaleny Sobiesiak ograniczyła się do rozmów z nią.
- Z czego zrezygnował resort sportu?
- "Działania Rosoła były niestandardowe"
- Sobiesiak podważa zeznania Drzewieckiego
- Wersja Rosoła się nie klei
- Kosek: Dopłaty do gier byłyby katastrofą
- Śledczym pomaga w pracy "bohater" afery?
- Córka Sobiesiaka: Nie było przecieku
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sykucki przyznał, że przygotowywał córkę biznesmena branży hazardowej Ryszarda Sobiesiaka do konkursu na członka zarządu Totalizatora Sportowego. Relacjonował, że spotkał się z nią 5-6 razy i przekazywał jej, co ma powiedzieć i jak się zaprezentować, żeby zrobić dobre wrażenie na członkach rady nadzorczej państwowego monopolisty.
Powiedział, że o pomoc dla Magdaleny Sobiesiak zwrócił się do niego jej ojciec. Sykucki zaznaczył, że był zaskoczony faktem kandydowania do TS córki biznesmena, ale - jak dodał - nie komentował tego.
"Dowiedziałem się, że pani Sobiesiak będzie kandydowała, od pana Sobiesiaka; nie brałem udziału w jakichś tam konsultacjach czy warto. Zostałem postawiony jakby przed faktem dokonanym. Nie widziałem powodu, żeby mojemu znajomemu nie pomóc" - relacjonował były prezes TS.
Sykucki przekonywał, że nie miał wpływów w radzie nadzorczej Totalizatora, bo - jak mówił - gdyby tak było, nie musiałby przygotowywać Magdaleny Sobiesiak do konkursu. Oświadczył jednak, że miał stuprocentową pewność, że za jej kandydaturą głosowałaby delegowana do rady nadzorczej TS z resortu sportu Monika Rolnik. "Minister sportu powinien pożądać fachowca w Totalizatorze Sportowym" - tłumaczył swoje ówczesne przekonanie.
Jarosław Urbaniak (PO) pytał, dlaczego w jednej z rozmów z Sobiesiakiem powiedział mu, że "na 85 proc. ma dwa głosy w radzie nadzorczej w sprawie Magdy". Sykucki odparł, że wydaje mu się, iż potrafi przewidzieć zachowania członków rady pochodzących ze strony załogi. Jak mówił, w tym czasie sytuacja TS nie była najlepsza, a Magdalena Sobiesiak miała przedstawić plan wprowadzenia nowej gry przez państwowego monopolistę, co na pewno zyskałoby jej przychylność reprezentantów załogi w radzie nadzorczej.
Opowiadając o swej znajomości z Sobiesiakiem powiedział, że bardzo go lubi, chociaż - zaznaczył - tej 15-letniej znajomości nie określiłby jako zażyłej.
Podkreślał, że biznesmen nie prosił go o monitorowanie prac nad zmianami w ustawie hazardowej. "To jest mój dobry znajomy, ja nie mam takiej funkcji (eksperta od spraw hazardu - PAP). Nie aplikuję o pracę u pana Sobiesiaka i w związku z tym, że go to interesowało, a ja się tym interesowałem hobbystycznie, to wymienialiśmy na ten temat poglądy" - mówił.
czytaj dalej
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!