Lepper chce być prezydentem
Andrzej Lepper, szef Samoobrony, nic sobie nie robi z wyroku za seksaferę. Były wicepremier zapowiada, że wystartuje w jesiennych wyborach prezydenckich. Polityk twierdzi też, że ustawa, która nie pozwala startować osobom prawomocnie skazanym jest pisana po to, by zablokować jego start w wyborach.
- Komorowski przed Sikorskim
- "Niech PiS uważa. Przystawka je zje"
- "Sikorski to czarny sen Kaczyńskiego"
- Ryba: Agent CBA groził, że mnie zastrzeli
- Lepper poprowadził lekcję w liceum
- Lepper: Niech minister mnie przeprosi
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Na obecną chwilę kandyduję w wyborach prezydenckich" - zapowiedział Lepper na sobotniej konferencji prasowej. W ocenie Leppera, zapotrzebowanie na Samoobronę jest bardzo duże, bo "partie, które rządzą uzurpują sobie prawo tego, że one są najmądrzejsze, wszechwiedzące i wszystko mogące".
Szef Samoobrony negatywnie ocenił znowelizowaną ordynację wyborczą do parlamentu, która wprowadza zakaz kandydowania osób skazanych prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego.
Nowela wprowadza też zmiany w ustawie o wyborze prezydenta mówiące o tym, że także kandydat na prezydenta składałby oświadczenie o posiadaniu "prawa do wybieralności", które w Krajowym Rejestrze Karnym weryfikowałaby Państwowa Komisja Wyborcza.
"Dlaczego w przededniu wyborów zmieniają prawo pod Andrzeja Leppera. Andrzej Lepper na dzisiaj prawomocnie, z oskarżenia publicznego nie jest skazany" - mówił Lepper. Jego zdaniem, w jakimś stopniu przyczynił się do zwycięstwa wyborczego prezydenta Lecha Kaczyńskiego w 2005 roku. Pięć lat temu w pierwszej turze wyborów prezydenckich Lepper uzyskał 15,11 proc. poparcia, a w drugiej turze opowiedział się właśnie za L. Kaczyńskim. Czy teraz prezydent "będzie się bał i podpisze tę kompromitującą ustawę" - pytał Lepper.
W lutym Za "żądanie i przyjmowanie korzyści o charakterze seksualnym" Lepper został skazany na karę 2 lat i 3 miesięcy więzienia, zaś b. poseł Stanisław Łyżwiński - na 5 lat więzienia za wykorzystywanie działaczek partii i zgwałcenie jednej z nich. Wyrok ten jest nieprawomocny.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!