PO rozmyje kontrolę partyjnych funduszy?
Proponowana przez Platformę Obywatelską ustawa o fundacjach politycznych pełna jest przepisów, które mogą rozmyć kontrolę nad wydawaniem publicznych pieniędzy partii. Łatwiej będzie obejść limity wydatków na kampanię czy zatrudnić jako analityków partyjnych kolegów.
- Koniec z partyjnymi spotami w telewizji
- Platforma wpisze reformy w wybory
- PO wypompuje partyjną kasę do fundacji
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zamysł ustawy jest słuszny: każda partia, która jest finansowana z budżetu państwa, musi przeznaczyć 25 proc. subwencji na działalność fundacji politycznej. Ta zaś miałaby być partyjnym think tankiem generującym różnorakie ekspertyzy i analizy na potrzeby partii. Mogłaby także prowadzić działalność edukacyjną np. profrekwencyjne kampanie reklamowe.
Przyjrzeliśmy się mechanizmom kontrolnym wydawania pieniędzy na te cele. Fundacja musiałaby składać sprawozdanie finansowe do Państwowej Komisji Wyborczej (PKW). Tyle że jak wiadomo, PKW sprawdza wyłącznie prawidłowość wydawanych kwot, a nie celowość. Głośne były sprawy partii, które swoim członkom płaciły po kilka tysięcy złotych za roznoszenie ulotek wyborczych czy kilkanaście tysięcy za wykonanie strony internetowej kandydata na posła. "Należałoby skopiować mechanizm kontrolny z ustawy o partiach politycznych, czyli prawo do składania zastrzeżeń do sprawozdań partii przez fundacje, stowarzyszenia i inne organizacje" - mówi Adam Sawicki z Fundacji Batorego. Niestety takiego zapisu w ustawie o fundacjach nie ma.
To nie jedyny brak. Projekt w obecnym kształcie ułatwia też obchodzenie restrykcyjnych ograniczeń wydatków na kampanie wyborcze. Przykładowo, komitet wyborczy zamawia w fundacji swojej macierzystej partii szkolenie. Jeden ze sponsorów wykłada na to pieniądze. Nawet kilkaset tysięcy złotych. Fundacja za całą tę kwotę opłaca szkolenie dla komitetu. Ale rachunek dla komitetu wystawia dużo niższy ze względu na limit. "To powoduje, że komitet wyborczy będzie mógł zaniżyć swoje wydatki" - ostrzega Sawicki.
W grę wchodzą niemałe pieniądze. W 2009 r. Platforma dostała z budżetu aż 40 mln zł z subwencji. Gdyby dziś powołała swoją fundację, ta na starcie miałaby do wydania 10 mln zł. Ale mogłaby mieć więcej. Projekt zakłada, że fundacja może otrzymywać darowizny. Nie precyzuje jednak, od kogo mogą pochodzić i ile maksymalnie mogą wynosić. W opinii Fundacji Batorego praktyka mogłaby pokazać, że fundacje byłyby finansowane przez biznes. "Krąg osób powinien być ograniczony do osób fizycznych z limitem wpłacanych pieniędzy, co pozwoliłoby zachować spójność z regulacjami finansowania partii politycznych" - podkreśla Sawicki.
Dziś w Sejmie w sprawie projektu ustawy Platforma organizuje specjalne spotkanie. Wśród zaproszonych gości będą m.in. przedstawiciele Fundacji Batorego. Będą mówić o swoich zastrzeżeniach.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!