"Nikt nie dyktował zarzutów dla Kamińskiego"
Rzeszowski prokurator Bogusław Olewiński zeznał przed sejmową komisją śledczą ds. hazardu, że nikt z jego przełożonych nie naciskał na niego w sprawie postawienia w październiku ub. roku zarzutów b. szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu.
- Szef CBA: Były naciski na prokuratora
- Kamiński: Nie rozumiem zarzutów wobec CBA
- Kamiński miał broń służbową. Legalnie?
- Tak prokuratura dobierała się do szefa CBA
- Komisja hazardowa wzywa szefa CBA
- Szef CBA: Prokurator nie patrzył mi w oczy
- Były szef GTech: Nie lobbowaliśmy
- Nie będzie konfrontacji Tusk - Kamiński
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie byłem poddawany żadnym naciskom w tej sprawie. Decyzja o przedstawieniu zarzutów była decyzją wspólną w tym sensie, że była konsultowana z moimi przełożonymi. Niemniej jednak ja podpisałem to postanowienie i biorę pełną odpowiedzialność za nie" - oświadczył.
Olewiński powiedział, że już 19 maja 2009 r. przygotował projekt postawienia zarzutów Kamińskiemu i złożył go w kancelarii tajnej Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. Jak dodał, tego samego dnia kopia tego pisma trafiła do rzeszowskiej prokuratury apelacyjnej.
Wyjaśnił też, że 22 maja ub. roku materiały jawne ze śledztwa wraz z informacją o tym, że powstał projekt postawienia zarzutów Kamińskiemu otrzymała sejmowa komisja śledcza ds. nacisków. Olewiński dodał, że tego dnia wszyscy członkowie komisji mogli się dowiedzieć o tym, że prokuratura planuje postawić zarzuty ówczesnemu szefowi CBA.
Prokurator zaznaczył, że przygotowanie projektu było efektem analizy materiału tajnego i jawnego zebranego w tej sprawie i jego ocena prawna. "Efektem jej było wydanie projektu postanowienia" - dodał.
Ostatecznie wniosek ws. postawienia zarzutów szefowi CBA Olewiński podpisał jednak dopiero 9 września 2009 r. W październiku Kamiński usłyszał zarzuty nadużycia uprawnień, kierowania nielegalnymi działaniami operacyjnymi CBA dotyczącymi wręczenia łapówki osobom powołującym się na wpływy w resorcie rolnictwa i funkcjonariuszom publicznym oraz kierowania podrabianiem dokumentów i wyłudzeniem poświadczenia nieprawdy w oparciu o te dokumenty.
Prokuratura uznała, że CBA dopuściło się niezgodnego z prawem stworzenia "fikcyjnej sprawy" ziemi, na potrzeby której wytworzono fikcyjną dokumentację do jej odrolnienia. Ponadto prokuratura uznała za niezgodne z prawem działania operacyjne CBA, które polegały na wręczeniu łapówki Andrzejowi K. (skazanemu nieprawomocnie w aferze gruntowej).
Kamiński uważa, że stawiane mu zarzuty, jak i pozbawienie go funkcji szefa CBA jest karą za to, ze wykrył i ujawnił tzw. aferę hazardową. W jego ocenie zarzuty w sprawie afery gruntowej postawione mu przez prokuraturę w Rzeszowie to był jedynie pretekst do odwołania go ze stanowiska.
czytaj dalej >>>
Olewiński odnosząc się do tych zarzutów powiedział, że jego intencją "absolutnie nie było to, aby stwarzać jakąkolwiek podstawę do odwołania Mariusza Kamińskiego z funkcji szefa CBA". Zaznaczył, że w sposób rzetelny i odpowiedzialny wykonywał i wykonuje swoje obowiązki jako prokurator.
Posłowie pytali Olewińskiego, dlaczego tak długo zwlekał z postawieniem zarzutów Kamińskiemu, skoro już w maju przygotował projekt pisma w tej sprawie. "Cały czas byłem przekonany, że ten projekt będzie przedmiotem omówienia, konsultacji, że trafi do Prokuratury Krajowej. Taka chyba była też intencja moich bezpośrednich przełożonych" - powiedział Olewiński.
Zeznał, że wprawdzie nie potrzebował formalnej zgody prokuratora krajowego na postawienie zarzutów Kamińskiemu, ale - jak zaznaczył - wolał znać stanowisko swoich przełożonych. Sławomir Neumann (PO) spytał wówczas, czy to nie było tak, że Olewiński bał się postawić zarzuty szefowi CBA samodzielnie, bez konsultacji z prokuratorem krajowym. "Chciałem mieć pewność, że mój tok rozumowania, moja ocena jest słuszna(...). Nie jest rzeczą częstą prowadzenie postępowania i wydawanie takiego postanowienia wobec osoby pełniącej tak ważną funkcję w państwie" - dodał.
Do narady prokuratorów z prokuratorem krajowym Edwardem Zalewskim w tej sprawie doszło ostatecznie 25 sierpnia 2009 r. Olewiński powiedział, że podczas tego spotkania, sam Zalewski podkreślił, że ma ono charakter konsultacyjny, że ceni sobie niezależność prokuratora i nie zamierza w żaden sposób ingerować w jego decyzję.
Podczas spotkania - poinformował Olewiński - poza Zalewskim Prokuraturę Krajową reprezentowali: dyrektor Biura Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej Sławomir Górnicki oraz - prawdopodobnie - jego zastępczyni Izabela Wyrzykowska; ponadto była tam sprawująca nadzór nad tym śledztwem z ramienia Prokuratury Krajowej Alina Janczarska. Janczarska sporządziła protokół z tej narady. Odrębną notatkę sporządził też prokurator z prokuratury w Rzeszowie już po powrocie z Warszawy.
Jak mówił Olewiński, omawiał na tym spotkaniu dowody zebrane w sprawie, ustalenia dokonane na ich podstawie oraz ocenę prawną. Dodał, że nie przypomina sobie, żeby mówił o potrzebie postawienia zarzutów Kamińskiemu.
czytaj dalej >>>





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!