Dziennik.plPolityka

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Szybkie wybory wygra PO

2007-11-05 | Ostatnia aktualizacja: 12:18 | Komentarze: 0 | skomentuj

Po jasnych deklaracjach PO, SLD i PSL przyszłość tego Sejmu wydaje się jasna: 7 września - skrócenie kadencji, a 21 października - wybory. Jak pokazuje sondaż TNS OBOP dla DZIENNIKA szybkie wybory opłacają się PO. Ale na pewno nie zniszczą PiS. Ten ma swoje badania i jest przekonany, że wygra.

Polska polityka zamarła po czwartkowych wydarzeniach związanych z zatrzymaniami prokuratury i decyzją SLD o poparciu skrócenia tej kadencji Sejmu. Ale tylko pozornie. Bo myliłby się ten, kto uważa, że nikt nie podejmuje prób zmiany sytuacji, w której wybory są niemal pewne. Jak dowiedział się DZIENNIK, były prezydent Lech Wałęsa osobiście namawia Donalda Tuska, by przyjął ofertę SLD, LPR i Samoobrony.

Ta wciąż leży na stole. Najpierw zmiana rządu, potem wybory. "Kaczyńscy są ludźmi chorymi na władzę" - mówi nam Lech Wałęsa. Jego stronnicy, dziś głównie działacze Platformy Obywatelskiej, coraz bardziej są przekonani, że mimo skrócenia kadencji Jarosław Kaczyński nie odda władzy. "Przeciągną ogłoszenie wyborów do momentu, kiedy będą one dla nich wygodne" - zapewnia działacz Platformy z Wybrzeża.

"Poza zamachem stanu, czyli czołgami na ulicach, lub też koniecznością ogłoszenia stanu wyjątkowego nic nie upoważnia prezydenta do odwlekania rozpisania wyborów" - uspokaja konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek. Według niego zapis konstytucji, że Sejm skraca swoją kadencję, a prezydent zarządza wybory, nie pozostawia miejsca na interpretację.

Czy Tusk może zmienić swoją decyzję? Jego słowa wypowiedziane w piątek w Gdańsku nie dają nadziei zwolennikom takiej odmiany. "Nie dajmy się zwariować. Trzeba wyczyścić Polskę z tego typu niekompetentnych polityków, trzeba ich odsunąć od władzy, ale nie budujmy jakichś przerażających obrazów: tu żadna hekatomba się nie dzieje" - stwierdził lider PO. Zamiast mówić o zagrożeniu demokracji, mówił o "nieudolnej partii i nieudolnym premierze ze słabymi ministrami i prezydentem, który okazuje się rekordzistą świata w braku wyczucia co do panów i ludzi".

Tusk czyta sondaże takie jak ten dla DZIENNIKA i widzi, że jego partia ma wielką szansę na rządzenie bez żadnych koalicji. Co ciekawe, także premier Jarosław Kaczyński jest przekonany, że sondaże dają zwycięstwo PiS. W rozmowie z Radiem Wrocław obawia się, że wybory mogą się oddalić właśnie z tego powodu. Opozycja miałaby się przestraszyć najnowszych „niepublikowanych” sondaży. "Nie są już dla niej tak łaskawe" - mówi premier.

Pokazuje to sondaż TNS OBOP dla DZIENNIKA. PO ma 33-procentowe poparcie, PiS 26-procentowe. Lewica i Demokraci mają słabiutkie notowania (9 proc.). PSL jest na granicy progu wyborczego (3 proc.). A Liga i Samoobrona z 4-procentowym dziś nie weszłyby do Sejmu. Chyba że Andrzej Lepper zostawiłby Romana Giertycha i wystartował samodzielnie. Dlatego Giertych stara się walczyć, posługując się także hasłami Samoobrony. LPR walczy o odwrócenie fatalnej sytuacji. Wysłała wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, by ten zbadał, czy marszałek Sejmu może przetrzymywać przez pół roku wniosek o swoje odwołanie. Giertych zapowiada rozrastanie się swojego "biało-czerwonego" miasteczka pod kancelarią premiera. Do 7 września na pewno nie złoży broni.

Mikołaj Wójcik, Zbigniew Krzyżanowski
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «