Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

LiD ma przeprosić za żarłoczną Sabę

2007-11-05 | Ostatnia aktualizacja: 14:01 | Komentarze: 0 | skomentuj

Marszałkowski czworonóg, wierna Saba, nie stawiła się dziś w sądzie. Stawił się za to jej pan. Ludwik Dorn bronił dobrego imienia suki, wytaczając proces Lewicy i Demokratom. "Saba nie zeżarła mebli w willi ministerstwa" - dowodził. Sąd przyznał mu rację. LiD ma przeprosić marszałka i przestać rozpowszechniać nieprawdziwe informacje.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Poszło o spot radiowy, w którym lewica sugerowała, że pies marszałka zniszczył meble w MSWIA. "Słyszałem, że pies Ludwika Dorna zniszczył meble w ministerstwie, znaczy powygryzał je, i słyszę, że marszałek nie płaci za zniszczone publiczne mienie. (...) Możecie trzymać psy w państwowych urzędach i wolno im obgryzać meble? Sorry, że tak pytam, ale coś mi się zdaje, że to z moich podatków PiS urządził zwierzyniec w rezydencji ministra. To faktycznie jest tanie państwo. Państwo Saba i Ludwik Dorn" - to fragmenty spotu Lewicy i Demokratów.

Sąd uznał, że to nieprawda i zakazał emisji tego spotu.

O zniszczeniu przez sukę Dorna mebli w rezydencji szefa MSWiA przy ul. Zawrat w Warszawie napisał wcześniej "Wprost". Według tygodnika, ich wymiana miała kosztować podatników ponad 3 tysiące złotych, a pieniędzy marszałek nie zwrócił do dziś.

Ludwik Dorn od razu wziął w obronę swojego czworonoga. "Saba nie zeżarła mebli, więc nie było obowiązku, abym płacił za meble, których Saba nie zeżarła" - tłumaczył marszałek. I na słowach się nie skończyło, sprawa trafiła w trybie wyborczym do sądu.

Wprawdzie z pozwem nie poszła sama pomówiona, ale tylko dlatego, że - jak tłumaczył jej właściciel - nie ma "legitymacji procesowej". Do sądu wystąpił sam marszałek, żądając sprostowania nieprawdziwej informacji.

Ludwik Dorn zarzucił politykom LiD "upolityzowanie" swego czworonoga. "Moja suka Saba, nie ze swojej i nie z mojej woli, stała się jednym z istotnych przedmiotów kampanii wyborczej, a wcześniej kontrowersji politycznej" - tłumaczył Dorn. "Nie uważam, że Saba jest przedmiotem istotnej kontrowersji politycznej, bo Saba to mój prywatny pies. Ja go nie polityzowałem" - mówił dziennikarzom.

Violetta Baran
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «