Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Zalewski: To tylko wybory

2007-11-05 | Ostatnia aktualizacja: 14:06 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pewien mój znajomy pożalił mi się przez telefon. Pojechał odwiedzić swoją matkę, a zarazem babcię swojego dziecka. Absolutnie nie zamierzał chować jej dowodu. Było miło, bo bardzo się kochają, ale nagle rodzicielka nieopatrznie spytała, na kogo synalek zamierza głosować. "Na Kaczyńskiego" - odparł i zamierzał zmienić temat na istotniejszy, ale nie zdążył - pisze w DZIENNIKU publicysta Igor Zalewski.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Atmosfera błyskawicznie zgęstniała i skwaśniała. Powiało chłodem. Po raz pierwszy od lat, a może i pierwszy raz w życiu chłopina usłyszał od swej matki tyle niemiłych rzeczy na temat swego poziomu intelektualnego oraz obywatelskiej niedojrzałości. Na koniec dowiedział się, że został źle przez mamę wychowany, co powinno być bolesne przede wszystkim dla niej, ale przykro - bardzo przykro - zrobiło się jemu.

Inny znajomy opowiedział mi, że został zrugany przez rodziców za krytyczne opinie na temat "Szkła kontaktowego". Usłyszał, że chodzi na pasku ojca Rydzyka, jest bolszewikiem i chciałby ograniczyć w Polsce wolność mediów. Równie ostrych wyrzutów nie czynili mu od czasu podstawówki, choć w międzyczasie zdążył się rozwieść, rozpić i romansować z nastolatką. Nic jednak nie rozjuszyło jego starych tak, jak lekceważenie dla "Szkła kontaktowego", które - na marginesie - faktycznie jest raczej badziewne.

Nie piszę tego, by pokazać, że nie tylko babciom chcą zabrać dowód, ale i one chciałyby zabrać. I nie dlatego, by pokazać, że odbija nie tylko fanatycznym zwolennikom PiS, ale i ich fanatycznym przeciwnikom. Zaś jadem strzykają i mohery, i jedwabie. Raczej po to, żeby w tym ostatnim tygodniu kampanii, a także i potem po wyborach polityka nie przesłoniła nam znacznie ważniejszych spraw. Co ostatnio jej się udaje i okropnie mnie to irytuje.

W jednym z filmów Woody’ego Allena najmłodsza latorośl liberalnej, żydowskiej, nowojorskiej rodziny ogłasza, że zamierza głosować na republikanów. Wywołuje to prawdziwy wstrząs w demokratycznej z dziada pradziada familii. Wszyscy rwą sobie włosy z głowy nad upadkiem nastolatka i martwią się, co z nim począć. Happy end jest Allenowsko ironiczny: okazuje się, że chłopak ma guza na mózgu i to dlatego zwrócił się ku republikanom. Rodzina cieszy się i utwierdza w przekonaniu, że tylko człowiek chory na głowę może popierać prawicę.

Mam wrażenie, że ten groteskowy obraz pasuje do przedwyborczej Polski Anno Domini 2007. Wyluzujmy trochę. To tylko polityka.

PS. To - przynajmniej na razie - mój ostatni tekst dla DZIENNIKA. Bardzo dziękuję redakcji za współpracę, a Czytelnikom za czytanie. Jeśli mieli Państwo przy lekturze tysięczną część frajdy, jaką ja miałem przy pisaniu, to spędziliśmy razem całkiem miłe chwile.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «