Misztal wiózł pieniądze dla Rutkowskiego?
DZIENNIK dotarł do osoby, która rzuca nowe światło na poniedziałkowe zatrzymanie na granicy szwajcarsko-niemieckiej posła Piotra Misztala. Hamburski detektyw Jerzy Godlewski powiedział dziennikarzom DZIENNIKA, że Misztal wiózł pieniądze dla Krzysztofa Rutkowskiego.
- Rutkowski: Jestem jak Blida
- Były poseł-bogacz: Sam przyjdę do prokuratora
- Były poseł - milioner ścigany listem gończym
- Bogacz Misztal wyleci z USA w kajdankach
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Misztal tym słowom zaprzecza. Twierdzi, że pieniądze były przeznaczone na kupno nieruchomości za granicą. "Wraz z narzeczoną zdecydowaliśmy jednak, że te nieruchomości są drogie i nie ma sensu inwestować. Z tymi pieniędzmi wracaliśmy więc ze Szwajcarii do Polski" - tłumaczy wyraźnie zdenerwowany. "Szkoda, że tych pieniędzy nie wiózł dla mnie" - komentuje krótko Rutkowski.
Rutkowski i Misztal dobrze się znają. Obaj weszli do Sejmu z list Samoobrony, mieszkają w Łodzi, mają zamiłowanie do luksusu. Detektyw, na którym ciąży zarzut współpracy z mafią paliwową, ma zakaz wyjeżdżania z kraju i ograniczone fundusze. Według Godlewskiego Misztal postanowił mu pomóc. "Miał ostatnią szansę na wykorzystanie paszportu dyplomatycznego. Szwajcarskie i niemieckie służby, wiedząc o akcji, dały cynk na granicę i dlatego poseł został zatrzymany" - opowiada nasz rozmówca. Dodaje, że Misztal miał otrzymać 20 proc. przewożonej sumy.
Mimo że poseł został zatrzymany na granicy z równowartością miliona dolarów, pieniądze nie zostały skonfiskowane. Jak twierdzi MSZ, przedstawił on stosowny dokument bankowy. "Wiedząc, jaka kwota w euro i w dolarach znajduje się na koncie Rutkowskiego, Misztal tyle samo wypłacił w Polsce, aby otrzymać ten kwit" - mówi Godlewski.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!