Miller: Szmajdziński wypłynął dzięki mnie
Leszek Miller nie odpuszcza niedawnym partyjnym kolegom. Tym razem uderzył w Jerzego Szmajdzińskiego, który - pytany o plany polityczne byłego premiera - odpowiedział, że "nie życzy mu powodzenia". Miller przypomina na blogu w Onecie, że właśnie od niego zależała kariera Szmajdzińskiego.
- Janik powraca do gry w SLD
- Tych twarzy nie zobaczysz w Sejmie
- Miller: Mogłem już leżeć na cmentarzu
- Co będą robić wielcy przegrani politycy?
- Miller zbiera sieroty po PRL
- Nowa inicjatywa skompromitowanego ministra
- Durczok: Millera nie należy jeszcze skreślać z polityki
- Jaskiernia chce do Brukseli
- Miller zdradza, dlaczego nie lubi Kwaśniewskiego
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Miller wspomina czasy, gdy Szmajdziński - dzięki jego poparciu - dostał się do KC PZPR. Wypomina mu również posadę ministra w swoim rządzie. Wytyka, że nie skreślił go z listy kandydatów na posłów do Sejmu w 1991 roku, choć niektórzy się tego domagali.
"Kwaśniewski z Cimoszewiczem żądali bowiem ode mnie, aby wyczyścić listy SLD z takich kompromitujących nazwisk jak Janik, Jaskiernia czy Szmajdziński i wystarczyło tylko skinąć
głową, a nie stawiać się i pracować na miano niereformowalnego betonu" - wspomina na swoim blogu Leszek Miller.
"Czasy się zmieniają i mój były przyjaciel, od dwóch lat żyjący nadzieją, że władza na lewicy będzie leżała na ulicy, kiedy on akurat będzie tamtędy przechodził, dostrzegł
wreszcie swoją szansę i nie chce, żeby coś pokrzyżowało mu szyki" - tłumaczy postępowanie Szmajdzińskiego.
Dostało się także innym byłym kolegom z SLD, którzy słaby wynik Lewicy i Demokratów tłumaczą plebiscytowym charakterem wyborów. Mówią, że wyborcy chcieliby zagłosować na LiD, ale
głosowali na PO, bo uznali, że jest ona alternatywą dla PiS.
"Koledzy, właśnie o to chodzi w opozycji. Żeby być alternatywą i żeby wyborcy to widzieli. Tłumaczenie przyjęte w SLD przypomina opowieść faceta, który chciał wygrać konkurs chopinowski, tylko inni lepiej grali na fortepianie" - pisze były premier.
Leszek Miller wypomina im nieumiejętność działania w opozycji, by zaraz potem przypomnieć swoje sukcesy w tym zakresie, gdy to on kierował SLD za czasów rządu AWS-UW.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!