Tusk: Nie rozmawiałem o przeciąganiu posłów PiS
Klub parlamentarny Platformy Obywatelskiej ma się powiększyć o kilkanaście osób, które zdezerterują z Prawa i Sprawiedliwości - dowiedziało się nieoficjalnie w sobotę Radio Zet. Miał to być efekt spotkania Donalda Tuska z byłym premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem. W niedzielę w radiu RMF FM szef PO zdementował tę informację. "Być może powinienem udawać, że stoi jakaś kolejka zainteresowanych posłanek i posłów, ale to nieprawda" -stwierdził Tusk.
- Tusk: Kaczyńscy chcą kontynuować Powstanie Warszawskie
- Olejniczak szefem klubu parlamentarnego LiD
- Tusk: Przestrzegam PO przed żądzą odwetu
- Tusk premierem jeszcze w tym tygodniu
- Borusewicz wystartuje z list Platformy
- Były poseł PiS: Werbowało mnie CBA
- Były poseł PiS zapowiada odwet na premierze
- Sikorski - oszlifowany radykał w Platformie
- Tusk: Dekaczyzacji nie będzie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie było rozmowy z Kazimierzem Marcinkiewiczem o przeciąganiu posłów Prawa i Sprawiedliwości na stronę Platformy Obywatelskiej" - powiedział radiu RMF FM Donald Tusk. Podkreślił jednak, że "wcale by się nie dziwił", gdyby ludzie "rozsądni i odpowiedzialni" woleli być w Platformie, a nie w PiS. "Ale powtarzam, żadnego takiego zjawiska nie zaobserwowałem" - zaznaczył.
Plotki o ewentualnym rozpadzie w klubie PiS pojawiają się od wielu miesięcy. Po dymisji Kazimierza Marcinkiewicza, a potem konflikcie o konstytucyjny zapis o ochronie życia od poczęcia i odejściu Marka Jurka, podejrzewano, że klub opuszczą wszyscy politycy wcześniej związani ze Zjednoczeniem Chrześcijańsko-Narodowym. Tak się jednak nie stało. Z klubu, razem z Jurkiem, odeszło tylko pięciu posłów.
Kolejna plotka o rozłamie pojawiła się tuż przed wyborami parlamentarnymi. Okazało się jednak, że jest ona z lekka przesadzona. Faktycznie z list Platformy wystartowało kilku bardzo znanych polityków związanych z PiS - Antoni Mężydło, Bogdan Borusewicz i Radek Sikorski - ale zbiorowej ucieczki nie było.
Tym razem - jak twierdzi Radio Zet - PiS ma opuścić kilkunastu posłów.
Sekretarz stanu w Kancelarii Premiera Adam Lipiński ocenił tę informację, jako "mało prawdopodobną". Przyznał on, że istnieje w PiS-ie grupa polityków dawniej
związanych z Marcinkiewiczem, ale nie sądzi on, aby zdecydowali się oni na wyście z klubu PiS i wstąpienie do PO. Jego zdaniem, oznaczałoby to dla nich
"skazanie się na cztery lata na polityczną marginalizację".
Do istnienia podziałów w tym ugrupowaniu przyznał się inny polityk PiS, określający się jako zwolennik "zmian w obecnym sposobie funkcjonowania partii". Ale także on uznał,
że informacja o rozłamie jest nieprawdziwa. Według niego, taki przeciek pochodzi z PiS, od "centralistów". Chcieliby oni "wypchnąć" z partii grupę posłów
opowiadających się za zmianami, by uniknąć ewentualnego zagrożenia z ich strony.
Kazimierz Marcinkiewicz, pytany o ewentualne przejście polityków z PiS do PO nie chciał się na ten temat wypowiadać. Pokręcił głową i odszedł.
Tymczasem w niedzielę wieczorem ma zebrać się komitet polityczny PiS, by wybrać kandydata na wicemarszałka Sejmu. Jak nieoficjalnie mówią działacze PiS, podczas obrad zetrą się zapewne
dwa partyjne nurty - polityków opowiadających się za utrzymaniem władzy w kręgu dawnych działaczy Porozumienia Centrum i popierających na wicemarszałka Sejmu kandydatury takich polityków jak
Przemysław Gosiewski, Krzysztof Putra czy Zyta Gilowska oraz polityków określających się jako "zwolennicy zmian w sposobie kierowania partią", którzy w roli wicemarszałka
widzieliby raczej Kazimierza Michała Ujazdowskiego.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!