Była posłanka Platformy nie trafi za kratki
Podejrzana o korupcję Beata Sawicka, była posłanka PO, nie będzie aresztowana. Chcieli tego prokuratorzy, ale poznański sąd uznał, że zamykanie Sawickiej w areszcie nie jest potrzebne. Co więcej, sąd stwierdził, że poniedziałkowe zatrzymanie byłej posłanki przez CBA było bezzasadne.
- Jak Sawicką zdradził ukochany z CBA
- Sawicka: Nie ukrywam się przed prokuratorem
- Beata Sawicka usłyszała dwa zarzuty
- Kamiński: Mogę ponieść konsekwencje działań CBA
- Sawicka żali się, że CBA chce ją zabić
- CBA: Pieniądze odbierzemy Sawickiej tak czy inaczej
- Czy akcja CBA przeciwko Lepperowi była legalna?
- Bronili Sawickiej - mają lukratywne zlecenie
- Prokuratorzy już czekają na Leppera i Sawicką
- Sawicka musi zapłacić 300 tysięcy złotych za wolność
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Bo - jak tłumaczył sąd - nie można jednej osoby zatrzymać dwukrotnie pod tymi samymi zarzutami. A Sawicka już raz została zatrzymana i to także przezCBA. Tuż przed wyborami, gdy była
jeszcze posłanką i chronił ją immunitet. Ale po interwencji ówczesnego marszałka Sejmu Ludwika Dorna została niemal natychmiast zwolniona.
Dzisiejsza decyzja sądu nie oznacza jednak, że była posłanka może się cieszyć całkowitą wolnością. Będzie musiała regularnie pojawiać się na policji - raz w tygodniu. Sąd zastosował
bowiem wobec niej dozór policyjny. Sawicka nie może też bez zgody sądu wyjeżdżać za granicę i musi oddać paszport.
"Absolutnie jest to zwycięstwo normalności i tego, że areszt tymczasowy może być stosowany tylko i wyłącznie wtedy, kiedy inne środki nie mogą być stosowane" - powiedział obrońca Sawickiej, Aleksander Pociej.
Ale zadowolona nie jest prokuratura. Już zapowiedziała odwołanie się od decyzji sądu. Bo śledczy chcą koniecznie zamknąć byłą posłankę PO Beatę Sawicką w areszcie. Tak jak złapanego we wrześniu razem z Sawicką burmistrza Helu Mirosława W. Trafił on za kratki na trzy miesiące.
Sawickiej prokuratorzy postawili dwa zarzuty. "Beata S. miała namawiać osoby trzecie do wręczenia łapówki, a burmistrza Helu Mirosława W. do jej przyjęcia. Łapówka dotyczyła
pośrednictwa w ustawieniu przetargu na nieruchomość o wartości 3 mln złotych na Półwyspie Helskim" - tłumaczy pierwszy zarzut prokurator Andrzej Laskowski. "Drugi zarzut
dotyczy powoływania się na wpływy u burmistrza Helu i podjęcia się pośrednictwa w nabyciu tej nieruchomości" - dodał prokurator. Podkreślił, że była posłanka zażądała
łapówki w wysokości 100 tys. zł. CBA wręczyło jej tę kwotę w dwóch ratach.
Sawicka chciała sama zgłosić się do prokuratury. Nie zdążyła, bo agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego znaleźli ją w jednym z poznańskich hoteli, wyprowadzili z pokoju i odwieźli do
prokuratury.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!