Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Rybiński: Raz na ludowo

2007-11-10 | Ostatnia aktualizacja: 15:12 | Komentarze: 0 | skomentuj

Ciągle nie wiadomo, czy Radek Sikorski będzie ministrem spraw zagranicznych. Nie wiadomo nawet, kto powoła ministra - premier Donald Tusk, czy może Lech Wałęsa, który zachęcony hołdami skrzywił się na Sikorskiego i zaproponował Bronisława Geremka. Ale to wszystko nie ma znaczenia, nawet gdyby Lech Kaczyński w końcu powołał na ministra pisowskiego dysydenta Pawła Zaleskiego. Tak czy inaczej polska polityka zagraniczna jest już w dobrych rękach, bo ujął ją energicznie w swoje spracowane dłonie zasłużony działacz ludowy Marek Sawicki - pisze komentator "Faktu" Maciej Rybiński.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Sam wprawdzie nie kandyduje na szefa służby zagranicznej, ma być ministrem rolnictwa, ale w końcu gdzie jest powiedziane, że polityka zagraniczna państwa ma być układana w MSZ. Konstytucja nic na ten temat nie mówi, a w zamian za prerogatywy decyzyjne w sprawach zagranicznych Sawicki będzie mógł oddać ministrowi resortowemu - ktokolwiek nim będzie - nadzór nad podorywkami wiosennymi i odpowiedzialność za zaopatrzenie rynku w sznurek do snopowiązałek.

Marek Sawicki nadaje się wyjątkowo na guru polskiej polityki zagranicznej, na jej drogowskaz i twórcę zasad, bo ma w tej dziedzinie wyjątkowe kompetencje. Objawił je wczoraj w wywiadzie telewizyjnym. Wizja nowych stosunków z Rosją, przedstawiona przez Sawickiego, jest porywająca. Koniec z polityką historyczną i wspominaniem o jakimś Katyniu. Nie mówiąc już o innych zaszłościach, takich jak rozbiory, rzeź Pragi, wojna 1920 roku, pakt Ribbentrop-Mołotow, Jałta, PRL. O tym się nie będzie wspominać. Stosunki polsko-rosyjskie Sawicki proponuje naprawiać bez żadnych warunków wstępnych.

Ze strony polskiej. Rosjanie jak tam chcą, bo ambicje Sawickiego nie sięgają jednak tak daleko, aby kształtować także politykę Putina. Sawicki jest gotów znieść wszystkie ograniczenia w inwestycjach rosyjskich w Polsce, w tym i w sektor energetyczny. Nie chce przy tym, aby w stosunki i konflikty polsko-rosyjskie wtrącała się albo pośredniczyła w ich rozwiązywaniu Unia Europejska. Sami sobie damy radę, bo najważniejsze jest odblokowanie eksportu polskich płodów rolnych do Rosji. Trzeba sprzedać Rosjanom trochę boczku, trochę cebuli i trochę kartofli, to jest jedyny interes narodowy, reszta się nie liczy.

Pan Marek Sawicki jest, niestety nie ostatnim, XIX-wiecznym pozytywistą w typie Stacha Wokulskiego z "Lalki". Tyle że Wokulski nie handlował mięsem, tylko manufakturą i nie zajmował się dyplomacją i polityką zagraniczną. Tylko kupiectwem. Ostrzegam Donalda Tuska przed dyplomatołkami z PSL, a Sawickiemu przypominam - w szczęśliwych czasach Wokulskiego Polska była częścią Imperium Rosyjskiego. Tak samo, jak w równie świetnej pamięci czasach RWPG. A do Polaków w Irlandii apeluję - nie podejmujcie decyzji o powrocie, póki się nie przekonacie, że jednak główną miarą sukcesów polityki zagranicznej nie będą worki z cebulą.

Maciej Rybiński
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «