Szczygło: Możemy opuścić Irak 31 grudnia
Nie wiedziałem o przewożeniu akt WSI, bo nie musiałem - wyznał w radiu Zet Aleksander Szczygło, były minister obrony narodowej. Wyjawił też, że zgoda prezydenta na udział polskiego wojska w misji irackiej kończy się 31 grudnia tego roku. Jeśli rząd nie wystąpi do prezydenta o jej przedłużenie - nasza misja wojskowa w tym kraju może się zakończyć.
- Olszewski: Środowisko WSI pokierowało dziennikarzami
- Klich: Z Iraku wyjdziemy w 2008 roku
- Generał żąda wypuszczenia żołnierzy
- Kowal: Wracamy z Iraku, bo PO chce poklasku
- Polscy żołnierze w Iraku też zabijali cywilów
- Armia nie pomoże oskarżonym żołnierzom
- Irak opuścimy już latem
- PiS okopało się w Pałacu
- Żołnierze: Zrobiono z nas bandytów
- Tusk: Wyjdziemy z Iraku. Kamiński: Prezydent tego nie podpisze
- Rząd z oszczędności narażał Polaków w Iraku
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Były minister obrony narodowej tłumaczył, że poprzedni rząd nie wystąpił do prezydenta z prośbą o przedłużenie misji w Iraku, by nie wiązać tą decyzją nowego rządu. Jeśli ten zdecyduje o wycofaniu naszych żołnierzy, dobrze by było - zdaniem Szczygły - jak najszybciej poinformować o tym Amerykanów.
Aleksander Szczygło wyjawił w rozmowie z Moniką Olejnik, że nie miał pojęcia o przewożeniu akt komisji weryfikacyjnej WSI do Biura Bezpieczeństwa Narodowego. "Komisja jest ciałem
niezależnym, działa poza Ministerstwem Obrony Narodowej. Nie musiałem o tym wiedzieć" - powiedział.
Były minister zastrzega, że nie wiedział o tragedii w Afganistanie z 16 sierpnia, kiedy Polacy ostrzelali i zabili cywilów. Twierdzi, że dowiedział się o niej dopiero, gdy prokuratura
rozpoczęła śledztwo. Było ono jednak tajne, więc nie mógł o tym informować. Nie mógł też poszukać kancelarii prawnej, która podjęłaby się obrony oskarżanych żołnierzy. Zrobił to
dopiero po ich zatrzymaniu. "Nie mogłem podjąć działań wcześniej, bo złamałbym tajemnicę państwową. Do chwili zatrzymania nikt nie wiedział o tym postępowaniu" -
dodał.
"Nie wszystkie rzeczy związane z misjami da się przewidzieć. Ja też najbardziej, czego się bałem, to powrotu żołnierzy w trumnach. Nie przewidywałem takiego scenariusza, że w
stosunku do niektórych będą prowadzone postępowania. Trzeba rozdzielić - nawet gdy te zarzuty się potwierdzą - tych siedmiu żołnierzy od 1200, którzy pełnią tam służbę" -
zaznaczył były minister.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!