Minister żyje ze służbowej karty
Tomasz Nowakowski, szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej, trzyma w portfelu kilka kart kredytowych. Ale tygodnik "Newsweek" zauważył, że za rachunki często płaci służbową... W samych tylko restauracjach w ciągu roku wydał kilkanaście tysięcy złotych.
- Urzędnicy Tuska najwięcej wydają na hotele
- Panika w resorcie Sikorskiego
- Posłowie już nie pojadą za darmo taksówkami
- Minister zapłacił za dorsza służbową kartą
- Bosak na tańce wozi się za nasze
- Giertych wciąż jeździ rządową limuzyną
- Tysiące z kasy państwa na taksówki Lewandowskiej
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Minister musi być elegancki - słusznie zauważa "Newsweek". Nie może jeść byle czego i zakładać zwyczajnych krawatów... Nic więc dziwnego, że Tomasz Nowakowski stołuje się w ekskluzywnych restauracjach, a elementy garderoby kupuje w butiku. Problem w tym, że - jak twierdzi "Newseek" - rachunki za te przyjemności pokrywa ze służbowej karty kredytowej.
Tygodnik dotarł do wyciągu z tej karty. Pełno na nim transakcji w eksluzywnych lokalach, perfumeriach czy sklepach z muzyką.
"Newsweek" zapytał ministra, jakie wydatki mogą być pokrywane z budżetu reprezentacyjnego UKIE. Nowakowski odpowiedział, że w UKIE nie ma określonego limitu wydatków reprezentacyjnych. Potwierdził zarazem, że prócz kosztów pokrywanych przez urząd, dysponuje służbową kartą z limitem 10 tysięcy złotych na miesiąc.
Nowakowski zadeklarował, że kartą płaci wyłącznie za hotele podczas zagranicznych delegacji i służbowe spotkania w kraju. Dodał, że w UKIE nie ma zwyczaju kupowania upominków dla delegacji odwiedzających urząd - pisze "Newsweek".
Wówczas "Newsweek" zajrzał do wyciągów ze wspomnianej karty. Oto, co znalazł: w okresie od 2004 do 2005 roku, gdy Nowakowski był podsekretarzem stanu, często gościł w perfumerii Sephora. Przez kilkanaście miesięcy zostawił w niej ponad cztery tysiące złotych. Co ciekawe, 23 grudnia swoją służbową kartą zapłacił za kosmetyki 1505 zł. Czyżby kupował europejskim partnerom pachnidła pod choinkę? - pyta "Newsweek".
Poproszony znów o wyjaśnienie, minister stwierdził, że przypomina sobie, iż mógł kupować upominki. Komu wręczał żele pod prysznic i wody po goleniu - tego już nie pamiętał. "Newsweek" dotarł też do faktur za zakupy pana ministra. Okazuje się, że w salonie wystroju wnętrz "Almi Decor" oraz butikach z włoskimi krawatami marki "Andrew's ties" od połowy 2004 roku do listopada 2005 zostawił blisko dwa tysiące złotych. Z kasy UKIE.
Nowakowski często płacił służbową kartą w restauracjach - twierdzi "Newsweek". Wielokrotnie również w soboty i niedziele. Aż dziw bierze, że za wyjątkowe poświęcenie dla kraju minister nie został jeszcze odznaczony - ironizuje tygodnik. I dodaje, że od połowy 2004 roku do listopada 2005 w modnych warszawskich restauracjach Tomasz Nowakowski zapłacił za około 50 transakcji kilkanaście tysięcy złotych.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!