Śledczy sprawdzają, czy ich szef złamał prawo
Wiceszef prokuratury generalnej Jerzy Engelking może się ostro tłumaczyć ze słynnej konferencji, na której ujawnił podsłuchy z rozmów byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka. Prokuratorzy sprawdzają, czy złamał ustawę o ochronie danych osobowych. Grożą za to dwa lata więzienia.
- Kaczmarek nie musi meldować się na policji
- Krauze nie wróci do kraju, póki nie umorzą śledztwa
- Były szef CBŚ: Podsłuchiwaliśmy dziennikarzy
- Engelking pozwany o milion złotych
- CBŚ na usługach "układu z Trójmiasta"?
- Pokazali Kaczmarka w windzie zgodnie z prawem
- Krauze myślał, że kamera w Marriotcie to atrapa
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sprawa dotyczy słynnej, transmitowanej przez telewizje konferencji prasowej, podczas której Engelking ujawnił zapisy z podsłuchanych rozmów Kaczmarka, byłego szefa policji Konrada Kornatowskiego i ówczesnego szefa PZU Jaromira Netzla. Ujawnił także adresy mieszkania służbowego Kaczmarka w Warszawie i prywatnego domu w Gdańsku oraz imię żony.
I właśnie o to były szef MSWiA ma pretensje. Dlaczego? Bo - jego zdaniem - upublicznienie tych informacji nie służyło postępowaniu, ani nie wymagało tego dobro śledztwa.
Teraz prokuratura sprawdza, czy zostało naruszone prawo. Jeśli dojdzie do wniosku, że tak było, to rozpocznie się formalne śledztwo.
Pod koniec sierpnia ABW zatrzymała Kaczmarka, Kornatowskiego i Netzla. Prokuratura postawiła im m.in. zarzuty zatajenia spotkania Kaczmarka z Ryszardem Krauzem 5 lipca w hotelu Marriott oraz wzajemnego nakłaniania się do fałszywych zeznań w sprawie przecieku z akcji CBA w resorcie rolnictwa. Prokuratura nie zarzuciła im zdrady tajemnic co do samej akcji CBA, ani nie wystąpiła o ich areszt.
Na specjalnej, transmitowanej przez telewizje konferencji prasowej, prokuratura ujawniła część materiału dowodowego, m.in. podsłuchy rozmów obciążające całą trójkę. Prezentację prowadził właśnie Engelking, komentując kolejne nagrania z hotelowych kamer oraz z podsłuchanych rozmów.
Kaczmarek żąda teraz od Skarbu Państwa 100 tysięcy złotych odszkodowania za nieuzasadnione zatrzymanie.
Jeden z jego obrońców tłumaczył, że wysokość roszczenia jest "w proporcji do show telewizyjnego na temat m.in. pana Kaczmarka". We wrześniu sąd uznał zatrzymanie Kaczmarka za "bezzasadne i nieprawidłowe".
Nowy minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski zapowiada odwołanie Engelkinga i powierzenie mu innej funkcji. Zdaniem ministra, "prokuratorzy powinni pracować merytorycznie, a niekoniecznie prezentować się na konferencjach prasowych czy uczestniczyć w spektaklach telewizyjnych".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!