Wiceszef CBA szantażował byłego doradcę prezydenta?
Aresztowany za handel narkotykami były doradca prezydenta Artur P. oskarża wiceszefa CBA, że go szantażował i mu groził - dowiedziało się "Życie Warszawy". Śledczy nie zlekceważyli sprawy i rozpoczęli śledztwo. Maciej Wąsik miał grozić Arturowi P., gdy go wypytywał o byłego ministra sportu Tomasza Lipca.
- Kokainowe śledztwo prezydenta Kaczyńskiego
- Narkoman z Kancelarii Prezydenta zwolniony z aresztu
- Handlował narkotykami z doradcą prezydenta
- Śledczy: Były doradca prezydenta był dilerem
- Zatrzymany za narkotyki chce 30 tys. zł od prezydenta
- Prezydencki doradca kupował kokainę
- Prezydencki doradca w areszcie za handel kokainą
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Śledztwo dotyczy ewentualnego przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy CBA" - informuje Renata Mazur, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. "Na tym etapie nic więcej nie mogę powiedzieć" - dodaje zwyczajowo.
"Mój klient został przewieziony przez funkcjonariuszy z lubelskiego aresztu do warszawskiej siedziby biura, gdzie został poddany niedopuszczalnym naciskom, groźbom i szantażowi przez zastępcę szefa CBA pana Macieja Wąsika" - napisał w doniesieniu do prokuratury Grzegorz Kucharski, obrońca Artura P.
To opis wydarzeń z 26 sierpnia 2007 roku, kiedy podobno byłego prezydenckiego doradcę "wypożyczyło" z aresztu CBA.
Podczas nieformalnego przesłuchania - jak twierdzi Artur P. - Maciej Wąsik wypytywał go między innymi o korupcję w ministerstwie sportu, gdy szefem tam był Tomasz Lipiec, a także o przetargi dotyczące Euro 2012.
Wiceszef CBA miał sugerować Arturowi P., że w jego interesie jest wyznanie wszystkiego, o czym wie. Były doradca odebrał to jako groźbę i zapowiedź postawienia mu nowych zarzutów. Jednak nie zgodził się mówić.
Zeznania obciążające Wąsika złożył tego samego dnia, gdy agenci przewieźli go do prokuratury. W postępowaniu sprawdzającym prokuratury były doradca potwierdził, że był naciskany.
Wszystko odbywało się bez obrońcy, bez spisania protokołów i - jak uważa adwokat - z pogwałceniem wszelkich norm prawnych.
CBA wszystkiemu zaprzecza. Według biura, jego agenci jedynie konwojowali Artura P. do stołecznej prokuratury i na tym się skończyło
Według lubelskiej prokuratury, Artur P. wprowadził do obrotu 1,2 kilograma kokainy. On sam twierdzi, że zużył ją na własne potrzeby. Do 13 grudnia pozostanie w areszcie.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!