Można wulgarnie obrażać prezydenta?
"Mamy durnia za prezydenta", "Prezydent to mały, zakompleksiony człowiek", czy "prezydent to s...syn" - żadne z tych określeń nie obraża Lecha Kaczyńskiego. Tak uznała prokuratura, która umorzyła śledztwo w sprawie znieważenia prezydenta przez Lecha Wałęsę i posła PO Stefana Niesiołowskiego.
- Wałęsa: Celowo nazwałem prezydenta durniem
- Za "spieprzaj dziadu" dostanie trzy lata?
- Znieważył prezydenta w internecie, grożą mu trzy lata
- Wałęsa o prezydencie Kaczyńskim: "S-syn"
- Pomysł SLD: Można bezkarnie lżyć prezydenta
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W obu przypadkach prokuratura nie znalazła żadnych dowodów, że popełniono przestępstwo. "Stwierdzenia Wałęsy i Niesiołowskiego nie noszą znamion czynu zabronionego" - oświadczyli śledczy.
Czy to oznacza, że każdy może nazwać prezydenta durniem lub s...synem? Tak jak Lech Wałęsa, który w zeszłym roku najpierw mówił w telewizji, że "durnia mamy za prezydenta", a potem napisał na blogu, że to s...syn.
Po kilku miesiącach śledztwa prokuratorzy stwierdzili, że wypowiedzi Wałęsy nikogo nie obrażają. Podobnie jak słowa Stefana Niesiołowskiego. On prezydenta nazwał małym zakompleksionym człowiekiem.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!