Dorn donosi sam na siebie
Świat staje na głowie. Politycy donoszą na samych siebie. Ludwik Dorn właśnie napisał na swoim blogu, że przyjął drogi telewizor LCD za 8,5 tysiąca złotych od koreańskiej firmy LG. Wziął prezent, żeby... prezesowi koncernu nie było przykro.
- Dorn: Ziobro mówił mi "dzień dobry" pierwszy
- Dorn straszy PiS dziecinnym młynkiem
- Dorn zrobił taksówki z policyjnych śmigłowców
- Dorn: Gram w pokera przez internet
- Kwaśniewski odwdzięcza się suce Dorna
- Dorn: W PiS jestem schorowanym dziadkiem
- Dorn przyznał sobie i kolegom wielkie premie
- Dorn: Zacisnę zęby i zniosę upokorzenia
- Dorn oburzony, bo we wsi o nim plotkują
- Dorn nie wyściubił nosa z domu
- Dorn: Latałem, ale tylko służbowo
- Dorn uczył kucharzy gotować flaki
- "Ja też popijam piwko i oglądam filmy na YouTube"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dorn swoje oświadczenie nazwał: "Wpisem saperskim". Dlaczego? Bo sam postanowił odpalić ładunek, który chcieli zdetonować pod nim dziennikarze. Polityk uprzedził więc uderzenie i szczegółowo opisał swój pobyt w Korei. Dorn przyznaje: przyjąłem darowiznę w postaci telewizora ciekłokrystalicznego firmy LG Electronics o wartości ok. 8500 zł.
A było to tak: W czerwcu 2007 r. Ludwik Dorn jako Marszałek Sejmu był w Republice Korei. W fabryce LG Polaków podejmował wiceprezes firmy. Podczas uroczystej kolacji oświadczył, że w imieniu koncernu chce polskiego polityka obdarować telewizorem. "Dla LG będzie zaszczytem, jeśli ich telewizor znajdzie się w domu marszałka polskiego Sejmu" - powiedział Koreańczyk.
"Dar przyjmuję z radością i przekaże go jakiejś placówce opiekuńczej dla dzieci lub osób starszych" - odpowiedział Ludwik Dorn. Wszystko potoczyło się jednak inaczej. We wrześniu 2007 r. do gabinetu marszałka przyszło dwóch panów z Zarządu LG Electronics, ale zamiast jednego telewizora przynieśli dwa. Marszałek zaproponował, żeby jeden trafił do szkoły z internatem dla dzieci niepełnosprawnych w Konstancinie. A drugi... postanowił wziąć do domu, bo "uchylenie się od przyjęcia prezentu najpewniej zostałoby bardzo źle odebrane. Po zastanowieniu zdecydowałem się złamać zasadę, by nie przyjmować drogich prezentów” - wspomina Dorn.
Ale zapewnia, że wpisał telewizor do rejestru korzyści majątkowych i zgłosił go do opodatkowania.
Sprawę opisał m.in. portal pardon.pl. Jego czytelnicy tak skomentowali tę sprawę: "Nie przyjmując tego, naprawdę można byłoby okazać wielkie lekceważenie” - napisał gośc.
Nie wszyscy zgodzili się z tą opinią: "Nie wiem, jakie w Korei zwyczaje panują. Ciekawi mnie, czy gdyby był w fabryce jakiś papci, to od prezesa przyjąłby dar, bo prezes nalegał by, aby Marszałek Polskiego Sejmu paradował w domu w jego paputkach” - zastanawia się Like 63.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!