Oskarżany o przekręt poseł PO zawieszony
Platforma Obywatelska zawiesiła w prawach członka klubu jednego ze swoich posłów - Mirona Sycza. Powód? Według "Wprost", olsztyński Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, w którego władzach zasiada Sycz, miał przyznać powiązanemu z nim stowarzyszeniu 40 tysięcy złotych.
- Minister Ćwiąkalski ukrył swoje dochody
- Pitera szuka haków w delegaturach CBA
- Sikorski wydał 20 tysięcy w restauracjach
- Szef CBA zaciągnął Piterę przed sąd
- Były wiceszef MON podejrzany o łapówki
- Afera łapówkarska w polskiej dyplomacji
- Pitera: Nie noszę podróbek
- Partie bez kasy z budżetu
- Premier przyznaje się do obsesji
- Wielka korupcja przy wojskowych przetargach
- Platforma nie wyrzuci posłanki Staroń
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jeżeli doniesienia "Wprost" się potwierdzą, klub PO najprawdopodobniej wykluczy Sycza ze swoich szeregów. Najpierw jednak Platforma zapyta prokuraturę o to, czy w tej sprawie wszczęto postępowanie wyjaśniające.
Olsztyńska posłanka Lidia Staroń złożyła już w sprawie Sycza wniosek do Najwyższej Izby Kontroli. Sprawę ma też zbadać pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją Julia Pitera.
O sprawie "Wprost" napisał w poniedziałek. W czerwcu 2007 roku do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie trafił wniosek o dofinansowanie budowy wiaty edukacyjnej. Złożyło go założone przez Sycza Środkowoeuropejskie Centrum Szkolenia Młodzieży. We władzach tego stowarzyszenia zasiada żona posła. Siedziba Centrum mieści się zaś w jego domu. Już w lipcu 2007 roku, a więc miesiąc po złożeniu wniosku, WFOŚiGW przyznał powiązanemu z posłem stowarzyszeniu 40 tys. złotych dotacji. Problem w tym, że Sycz jest członkiem rady nadzorczej Funduszu.
Ziemia, na której miała powstać wiata, to prywatna działka posła. Centrum Szkolenia Młodzieży w momencie wnioskowania o dotację nie miało do niej żadnych praw - pisze "Wprost". Także sama budowa była nielegalna, bo działka nie była budowlana i została odrolniona dopiero w grudniu 2007 roku, a więc długo po zakończeniu budowy i podpisaniu umowy z WFOŚiGW.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!