"Z Księżyca też nie dzwoniłem do Dochnala"
Ani na Ziemi, ani na Księżycu nie kontaktowałem się z Dochnalem ani z jego znajomymi - oświadczył Zbigniew Wassermann. Ale osławiony lobbysta, który w areszcie przesiedział 3,5 roku, twierdzi stanowczo: "Wielu biznesmenów i polityków chciało się dowiedzieć, jakie rewelacje zdradzę". "Dzwonił też Wassermann" - powiedział Dochnal w programie TVN "Teraz my".
- Dochnal: Naczelny lobbysta III RP
- "Wprost" zawiesza dziennikarkę za Dochnala
- Dochnal sam odesłał sądowi paszport
- "Ziobro może się bać o życie"
- Niewinny jak lobbysta
- Sąd woli, by Dochnal był na wolności
- Ziobro: Dochnal wybrał mafijną zmowę milczenia
- Bogacz chce się zemścić na politykach
- Dochnal oskarża dziennikarzy
- Dochnal wrócił na salony
- Dochnal w celi zarobił miliony
- Dziennikarce "Wprost" grozi osiem lat więzienia
- Dochnal w karakułach na bazarze
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie znam jego numeru telefonu i nie mam powodu dzwonić do Dochnala" - wyjaśniał w TVN 24 polityk PiS. Czy zatem lobbysta, który niedawno opuścił areszt, jest niewiarygodny? "Marek Dochnal jest specyficznym źródłem dowodowym, wymagającym bardzo profesjonalnego uwiarygodnienia. Dysponuje dużą wiedzą dotyczącą zwłaszcza procesów prywatyzacyjnych w Polsce" - mówi Wassermann.
I właśnie dlatego do Dochnala mieli dzwonić znani biznesmeni i politycy, a nawet dziennikarze. "Gdy siedziałem w areszcie, do mojej żony przychodził szef krakowskiej TVP Witold Gadowski. Obiecywał pomoc, gdybym się zgodził zostać świadkiem koronnym" - stwierdził lobbysta. "Gadowski to przyjaciel Zbigniewa Ziobry, byłego ministra sprawiedliwości" - dodał.
Co na to sam Gadowski? "To bzdury" - skomentował w TVN 24 rewelacje Dochnala. "To, że przyjaźnię się z Ziobrą, jest faktem powszechnie znanym".
Dostało się też dziennikarce tygodnika "Wprost" Dorocie Kanii. Bo Dochnal ujawnił, że dziennikarka zaciągnęła u niego dług. "Pożyczyła kilkaset tysięcy od mojej rodziny, obiecując pomoc i kontakty z czołowymi politykami Prawa i Sprawiedliwości" - oświadczył biznesmen. Dodał, że po przegranych przez PiS wyborach Kania zwróciła te pieniądze. "To sterta bzdur" - skomentowała jedynie dziennikarka.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!