Europoseł: Przepraszam i odwołuję żonę
Przeprasza i ubolewa. Jan Masiel, europoseł PSL "Piast", o którym DZIENNIK napisał, że jest zamieszany w wyłudzanie pieniędzy z Parlamentu Europejskiego, przyznaje się do winy. "Przepraszam wyborców, ubolewam i potępiam" - wyznał i zapowiedział, że natychmiast rozwiąże kontrakt ze swoją żoną, którą zatrudnia jako asystentkę i płaci jej pieniędzmi z Brukseli.
- Milion dla Anny Kalaty do kontroli
- Europoseł PO bierze dietę i ucieka do Polski
- Jak polski europoseł wyłudził tysiące z Unii
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Masiel, jeden z europosłów zamieszanych w aferę z wyłudzaniem pieniędzy z kasy Parlamentu Europejskiego, przyznał, że za fundusze z Brukseli zatrudnił jako asystentkę swoją żonę.
"Nadużyłem zaufania Parlamentu Europejskiego i wyborców. Krytykuję siebie za to i przepraszam wyborców, ubolewam i potępiam" - powiedział PAP Masiel.
DZIENNIK napisał także, że Masiel fikcyjnie zatrudniał również innych asystentów, którym płacił unijnymi euro. Ci oddawali mu potem pieniądze, zatrzymując dla siebie prowizję. Tym doniesieniom jednak Masiel zaprzecza.
A tymczasem artykułem DZIENNIKA zainteresowały się już służby finansowe Parlamentu Europejskiego. Na razie poprosiły o dokładne tłumaczenie tekstu.
Co grozi Masielowi? Służby finansowe mogą domagać się od niego dostarczenia dokumentów, które potwierdzą jego wydatki. Jeśli europoseł tego nie zrobi, będzie musiał oddać pieniądze. Najpoważniejsze tego rodzaju sprawy kończą się w unijnym Biurze do Walki z Nadużyciami. Tak może być i w tym wypadku.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!