Kaczyński nielegalnie czytał tajne akta?
Prezes PiS Jarosław Kaczyński miał bezprawnie otrzymać protokoły zeznań świadków w sprawie paliwowej mafii - twierdzi RMF. I dodaje, że prokuratora prowadzącego śledztwo wraz z dokumentami przywiózł do gabinetu prezesa PiS w styczniu 2006 roku osobiście ówczesny minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro.
- "Jarosław Kaczyński kierował grupą przestępczą"
- Ziobro nadal kontroluje prokuraturę
- Osoba z mafii paliwowej rządzi elektrownią?
- Kaczyński: Jeśli drugi raz przegram, odejdę
- Za łapówki rafineria handlowała z przestępcami
- Jak rodziła się mafia
- Policja znowu uderzyła w mafię paliwową
- Paliwowe interesy szpiega Ałganowa w Polsce
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według RMF, że w grudniu 2005 roku krakowscy śledczy dotarli do nowych świadków, którzy opowiadali o parasolu ochronnym nad paliwowymi oszustami - układzie specsłużb i polityków, chroniących nielegalny obrót paliwami. Pojawiły się tam nazwiska prominentnych polityków lewicy i prawicy.
Kiedy informacja ta trafiła do Zbigniewa Ziobry, ten wezwał do siebie prowadzącego to śledztwo prokuratora. Minister zawiózł śledczego na ulicę Nowogrodzką w Warszawie, gdzie ma siedzibę PiS. W gabinecie czekał już na nich - według rozgłośni - prezes partii, Jarosław Kaczyński.
Ziobro miał kazać prokuratorowi opowiedzieć o wynikach śledztwa i pokazać protokoły z przesłuchań nowych świadków. Kaczyński - jak relacjonuje stacja - przez kilka godzin studiował akta i zadawał pytania.
Według RMF, naraża to Ziobrę i prokuratora na zarzut ujawniania tajemnicy śledztwa. Sprawę bada już prokuratura okręgowa w Płocku.
Ziobro niczemu nie zaprzecza. W rozmowie z tygodnikiem "Wprost" podkreśla, że jako prokurator generalny miał prawo pokazać premierowi dokumenty dotyczące działania mafii paliwowej, które zagrażały bezpieczeństwu państwa.
"Jarosław Kaczyński był wtedy członkiem Rady Bezpieczeństwa Narodowego, posłem z certyfikatem dostępu do tajemnicy oraz liderem partii rządzącej, mającym wpływ na działania rządu w zakresie zwalczania patologii. Bez wahania zrobiłbym to jeszcze raz" - tłumaczy były minister sprawiedliwości.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!