Lech Kaczyński jedzie w Polskę
Już wkrótce prezydent spakuje walizki i wyjedzie z pałacu przy Krakowskim Przedmieściu. Ale nie na wakacje, a do... pracy. Gdzie? W terenie. Lech Kaczyński będzie spotykać się ze zwykłymi ludźmi, wysłuchiwać ich problemów i rozmawiać. To wstęp do kampanii prezydenckiej w 2010 roku.
- Prezydent: Przez media polska demokracja jest żartem
- Tusk na prezydenta
- Kaczyński na celowniku Tuska
- Rosati powalczy o Pałac Prezydencki?
- Prezydent nie jest Dodą polskiej polityki
- Mistewicz: Tusk przemówił ludzkim głosem
- PO sama nie wie, czego chce od prezydenta
- Polacy: Premier ma być silniejszy niż prezydent
- Rzecznik PiS: Nie ma akcji "zakochany prezydent"
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Będzie ofensywa pana prezydenta w terenie" - mówi "Rzeczpospolitej" jeden z polityków PiS. Lech Kaczyński pojawi się na dużych wiecach i mniejszych spotkaniach. Będzie rozmawiał z obywatelami, którzy do tej pory mieli okazję oglądać głowę państwa jedynie w telewizorze.
To pomysł na ocieplenie wizerunku prezydenta. Pracują nad tym Michał Kamiński, minister w Kancelarii Prezydenta, oraz rzecznik PiS i eurodeputowany Adam Bielan. Obaj od lat uchodzą za specjalistów od wizerunku Lecha Kaczyńskiego.
Kamiński z Bielanem przeforsowali koncepcję, aby na politykę miłości uprawianą przez rząd Donalda Tuska odpowiedzieć tym samym - pisze "Rzeczpospolita". To dobry wstęp do kampanii prezydenckiej w 2010 roku.
"Polacy chcą widzieć prezydenta jako człowieka dobrodusznego, opiekuńczego, a nie będącego ośrodkiem agresji" - komentuje Piotr Tymochowicz, specjalista od kreowania wizerunku.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!