Czeka pani na seksualną propozycję?

Szef Samoobrony Andrzej Lepper wulgarnie żartuje i pyta dziennikarkę, czy chce otrzymać propozycję seksualną Fot. fot. Pawel Ulatowski / Inne
Najwyraźniej Andrzeja Leppera nie opuszcza dobry humor, mimo że jest oskarżony w tzw. seksaferze. We Wrocławiu, gdy dziennikarka DZIENNIKA spytała go, czy składał propozycje seksualne partyjnej koleżance, jeden z działaczy Samoobrony odpowiedział: "A co? Czeka pani na taką propozycję?". Chamski żart wywołał dziką radość wśród działaczy Samoobrony.
- Łyżwińska: Mam nowe dowody, że Krawczyk kłamie
- Seksafera niczego polityków nie nauczyła
- Lepper uczy się polityki na przykładzie Hitlera
- Lepper: Gdybym mógł mówić, byłaby rewelacja
- Krawczyk zapłakana, Lepper uciekł z sali
- "Spełnię twoje marzenia sado-maso"
- Łyżwińskiemu nie wolno błogosławić syna
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Gdybym był nawet w klatce zamknięty i patrzył swoim wzrokiem kobiecie w oczy, mogłaby ona stwierdzić, że ja ją molestuje seksualnie" - powiedział we Wrocławiu Lepper. "Można wymyślić aferę na każdego człowieka, wystarczy jeden świadek" - broni się szef Samoobrony.
Twierdzi, że świadkowie w seksaferze są zupełnie niewiarygodni. I przytacza ich - rzekomo absurdalne - zeznania. "Weszła do pokoju, otrzymała ode mnie propozycję, wyszła. A potem uznała to za molestowanie. To miało być molestowanie?" - kpi Lepper.
Jedyne, co smuci szefa Samoobrony, to postawa sądu. "Moje prawa człowieka są ograniczane" - skarży się szef Samoobrony. I chce, by przyjrzała się temu Fundacja Helsińska.
Seksafera wybuchła w grudniu 2006 roku, gdy Aneta Krawczyk, była działaczka Samoobrony i była radna sejmiku wojewódzkiego w Łodzi, opowiedziała dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" o swoich kontaktach ze Stanisławem Łyżwińskim i Andrzejem Lepperem. Obaj mieli ją zmuszać do seksu w zamian za pracę w biurze partii.
Po wyznaniu Anety Krawczyk do prokuratury zgłosiły się kobiety, które twierdziły, że również były wykorzystywane przez działaczy Samoobrony. Po ponadrocznym śledztwie i przesłuchaniu ponad 220 świadków, w lutym tego roku akt oskarżenia trafił do sądu.
Łyżwiński na rozprawy dowożony jest z aresztu - siedzi tam od sierpnia ubiegłego roku. Andrzej Lepper odpowiada z wolnej stopy.
Łyżwiński oskarżony jest m.in. o zgwałcenie kobiety, a obaj byli posłowie - o żądanie i przyjmowanie korzyści o charakterze seksualnym od działaczek Samoobrony. Lepperowi grozi osiem lat, a Łyżwińskiemu - dziesięć lat więzienia. Żaden nie przyznaje się do winy.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!