Rząd Tuska nie chce pomocy lekarzy
Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, który dotąd niezwykle ostro krytykował rząd Donalda Tuska, stał się jego sprzymierzeńcem w sporze wokół prywatyzacji szpitali - pisze DZIENNIK. "W atmosferze zaszczucia, w jakiej znalazła się PO, taki głos rozsądku z naszej strony powinien ją ucieszyć" - mówi szef związku Krzysztof Bukiel.
- "To największy w dziejach przekręt"
- Platforma umorzy długi szpitalom
- Ministrowie kłócą się o pieniądze na szpitale
- Z kopertą do lekarza... prywatnego
- Kaczyński: Szpitali nie wolno prywatyzować
- Rząd ma pomysł na prywatyzację szpitali
- Zbuntowani lekarze zarabiali po 20 tysięcy
- Wałęsa odmówił lekarzom pomocy
- Tusk wezwał minister Kopacz na dywanik
- Premier wzywa na dywanik za prywatyzację szpitali
- Lekarze chcą wysokiej pensji minimalnej
- Szef "Solidarności": Rząd Tuska do dymisji
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -20°C max. 1°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dla polityków Platformy gest lekarzy jest jednak jak pocałunek śmierci. "My nie mówimy o prywatyzacji, ale komercjalizacji" - zaklinają się.
Rząd do tej pory od związku lekarzy nie usłyszał dobrego słowa. Jego działacze domagali się dymisji minister zdrowia Ewy Kopacz, zapowiadali wniosek do prokuratury przeciwko premierowi, prosili o pomoc w rozwiązaniu problemów służby zdrowia PiS oraz prezydenta. Teraz zmienili front. Powód? Prywatyzacja szpitali to jeden z priorytetów OZZL.
Bukiel wydał w tej sprawie oficjalne oświadczenie. "Szpitale prywatne mogą leczyć bezpłatnie, jeśli świadczenie jest refundowane ze środków publicznych i szpitale państwowe mogą leczyć odpłatnie, jeśli świadczenie nie jest refundowane przez NFZ" - pisze Bukiel. Przekonuje też, że prywatyzacja może przynieść zyski dla Skarbu Państwa.
Gest Bukiela politycy PO przyjmują jednak z dużym dystansem. "Pan doktor Bukiel bardzo dużo mówi o prywatyzacji. A my nie mówimy o prywatyzacji, ale komercjalizacji" - upiera się szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. Równie chłodno wypowiada się posłanka PO z sejmowej komisji zdrowia Joanna Mucha.
"Najbardziej cieszy mnie to, że związek w końcu przestaje stosować taktykę, że się bije w rząd, cokolwiek by nie zrobił" - mówi. I powtarza jak mantrę: "Komercjalizacja nie oznacza prywatyzacji, czyli tego, że pacjenci będą musieli płacić za leczenie. A oddłużenie nie znaczy, że będzie ono bezwarunkowe".
Po tym jak DZIENNIK ujawnił, że PO chce przekształcić szpitale w spółki prawa handlowego i przekazać je samorządom, które mogłyby decydować o ich przyszłości, w tym również prywatyzacji, na rząd posypały się gromy. Jarosław Kaczyński ocenił, że szykuje się "największy w dziejach po 1989 roku przekręt". Premier Tusk bronił się, twierdząc, że Platforma nie szykuje prywatyzacji, a "komunalizację" szpitali.
Bukiel w swoim oświadczeniu oburza się, że politycy PiS traktują prywatyzację "jako pretekst do osiągania doraźnych korzyści politycznych". "Takie podejście spłyca problem, fałszuje jego obraz i uniemożliwia merytoryczną debatę" - pisze szef związkowców.
Politycy PiS nie pozostają dłużni. "Doskonale pamiętam, jak podczas zeszłorocznych strajków lekarzy, pan doktor Bukiel mówił, że w publicznych szpitalach lekarze nie będą pracować, ale oczywiście prywatne gabinety będą czynne. Teraz rząd Donalda Tuska spełnia jego liberalne marzenia" - wytyka Jolanta Szczypińska. I przewiduje: "Po prywatyzacji będzie współpłacenie. Szpitale-spółki będą wykonywały tylko świadczenia przynoszące zysk. Za pozostałe będzie trzeba płacić".























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!