Seksafera: Andrzej, nie martw się!
Trwa proces Andrzeja Leppera oraz byłego wiceszefa Samoobrony Stanisława Łyżwińskiego. Obaj są oskarżeni w tzw. seksaferze. Proces jest utajniony, jednak zza sądowych drzwi przeciekła ciekawa anegdota. Jeden z obserwatorów procesu, działacz Samoobrony, nie wyłączył telefonu. I wszyscy w sali sądowej usłyszeli skoczną melodyjkę: "Don't worry, be happy", czyli "Nie martw się, bądź zadowolony".
- Najgłośniejsze afery, które pozostaną tajemnicą
- Łyżwińska ma nowe dowody w seksaferze
- Pierwszy skazany za seksaferę
- Łyżwińska: Mam nowe dowody, że Krawczyk kłamie
- "Lepper kazał mi klękać i klaskać"
- Seksafera niczego polityków nie nauczyła
- Krawczyk zapłakana, Lepper uciekł z sali
- Dlaczego nie podziękuję Anecie Krawczyk
- Obrońcom Leppera nie udał się wybieg
- Łyżwińskiemu nie wolno błogosławić syna
- Lepper znów przegrywa przed sądem
- "Łyżwiński podchodził i kazał się rozebrać"
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Niestety, nie wiadomo, jak treść piosenki odebrali oskarżeni - lider Samoobrony Andrzej Lepper oraz były wiceszef tej partii Stanisława Łyżwińskiego. Wiadomo natomiast, że na dziś sąd wyznaczył przesłuchanie dwóch kolejnych świadków - pokrzywdzonych kobiet.
Jedna z nich - Patrycja F. - przed wejściem do sali nie chciała rozmawiać z dziennikarzami. Powiedziała jedynie, że czuje przed rozprawą duży stres.
Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami ze względu na "ważny interes prywatny pokrzywdzonych". Łyżwiński, który od sierpnia ubiegłego roku przebywa w areszcie, oskarżony jest o gwałt. Razem z Andrzejem Lepperem odpowiada też za żądanie i przyjmowanie korzyści o charakterze seksualnym od działaczek tej partii, w tym Anety Krawczyk. Przed sądem Lepper i Łyżwiński nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień.
Procesowi przysłuchuje się żona Stanisława Łyżwińskiego - Wanda. Chce, żeby sąd włączył do akt sprawy list, który znalazła w domu. To tekst napisany rzekomo przez Anetę Krawczyk. Kobieta miała w nim zaproponować Łyżwińskiemu seks sado-maso. Zdaniem Wandy Łyżwińskiej to dowód na to, że Krawczyk prowadziła z jej mężem wyrachowaną grę.
Liderowi Samoobrony grozi kara do ośmiu, a Łyżwińskiemu - do 10 lat więzienia.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!