Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Marcinkiewicz odszedł, bo nie bronił Kaczyńskiego

2008-05-27 | Ostatnia aktualizacja: 16:37 | Komentarze: 0 | skomentuj
Prezydent: Kazałem wyrzucić Marcinkiewicza

Prezydent: Kazałem wyrzucić Marcinkiewicza Fot. Piotr Kowalczyk / Inne

Lech Kaczyński stracił serce do Kazimierza Marcinkiewicza, bo ten nie był wystarczająco lojalny wobec jego brata. Według prezydenta, gdy krytykowano Jarosława Kaczyńskiego, ówczesny premier "nie był łaskawy" nawet się do niego odezwać. Dlatego wymógł decyzję, by Marcinkiewicza odsunąć.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Prezydent tłumaczył w Sejmie swoje słowa z porannego wywiadu w Polskim Radiu. Wyjaśniał, że nie mógł "kazać" - jak wcześniej powiedział - usunąć Marcinkiewicza, bo to była decyzja partii. Ale faktycznie wymógł ją na swoim bracie i jego współpracownikach.

Ze słów Lecha Kaczyńskiego wynika, że zawiódł się na Marcinkiewiczu, gdy PiS był pod obstrzałem opozycji i mediów. "Nie może być tak, że jedna osoba odpowiada za to, co się dzieje w państwie, zgodnie z konstytucją, w bardzo dużym stopniu, bo jednak władza premiera jest bardzo poważna, a druga, (która) niemal w istocie nie ma żadnego wpływu, jest odpowiedzialna - według opinii publicznej" - tłumaczył prezydent.

"Podsłuch Marcinkiewicza to bzdura"

Prezydent powiedział o swoim wpływie na odejście Marcinkiewicza w radiowych "Sygnałach Dnia". Odrzucił też oskarżenia o to, że kazał go podsłuchiwać. "To jest jedna wielka bzdura. Ja byłem przeciwnikiem powołania pana Kazimierza Marcinkiewicza na premiera - tak, przyznaję. Mogę powiedzieć: nigdy nie kazałem go podsłuchiwać" - zapewnił Lech Kaczyński.

Prezydent po raz pierwszy odniósł się dziś do zarzutów stawianych mu przez Kazimierza Marcinkiewicza. Były premier w wywiadzie dla DZIENNIKA stwierdził, że Lech Kaczyński, gdy był prezydentem-elektem, prosił szefa ABW o założenie mu podsłuchu.

Były szef rządu twierdzi, że generał Witold Marczuk odmówił, ale sporządził notatkę, opisującą rozmowę z prezydentem. Jednak szef ABW zaprzecza również temu.

Lech Kaczyński nie kryje, że nie kibicował Marcinkiewiczowi, gdy ten pełnił funkcję premiera. I przyznaje, że to na jego polecenie szef rządu przestał nim być, a jego miejsce na czele gabinetu zajął Jarosław Kaczyński.

"Wyrzucić go kazałem, to jest prawda. I miałem świętą rację, bo premier musi być określonego formatu" - mówił prezydent w Polskim Radiu.

Zarzuty Marcinkiewicza w sprawie podsłuchu ma zbadać prokuratura.

PAP, BB
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «