"Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB"
Bez wahania i wątpliwości Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa - twierdzi doradca prezydenta do spraw bezpieczeństwa. Profesor Andrzej Zybertowicz zna treść mającej niedługo ukazać się książki historyków Instytutu Pamięci Narodowej o Lechu Wałęsie.
- Znów spór o przeszłość Lecha Wałęsy
- Oto dowód na niewinność Wałęsy?
- Specsłużby chcą zniszczyć historyka IPN?
- Wałęsa kontra "Bolek"
- Wałęsa: IPN pracuje dla bezpieki
- Chciałbym, by Wałęsa nie miał nic na sumieniu
- Wałęsa nazywa prezydenta tchórzem
- Wałęsa: Tylko tchórze nie mają teczek
- Wiceprezydent z PO przestraszył Polskie Radio
- Krzyczą przed domem Wałęsy: Bolek zdrajca
- Lech Kaczyński: Wałęsa był "Bolkiem"
- Dzieci można bić, ale nie katować
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Zachowanie Lecha Wałęsy, już po okresie jego bezpośredniej agenturalnej współpracy, po latach 1970-76 potwierdzałoby tezę o jego związkach z SB, nawet gdyby tych dokumentów, które ocalały, było znacznie mniej" - powiedział w radiu RMF FM profesor Zybertowicz. Prezydencki doradca dodał także, że historię młodego robotnika Lecha Wałęsy trzeba będzie "przedefiniować", a historię Polski napisać od nowa.
Co prawda, zdaniem Zybertowicza, Lech Wałęsa uwolnił się od współpracy z SB po 1976 roku, ale nie do końca. "Myślę, że szantażowano go. Myślę, że będąc przywódcą <Solidarności> mógł jednocześnie cały czas pozostawać na jakieś uwięzi" - twierdzi prezydencki doradca.
"Noszę w sobie poważne wątpliwości, czy gdyby sprawa się sprowadzała tylko do jego uwikłań, jako młodego, osaczonego robotnika, to dlaczego Wałęsa potrafiłby przyznać się i powiedzieć prawdę: <Byłem młody, osaczony, zaszczuty, nie miałem wsparcia>. To można zrozumieć, to można wybaczyć. Masa ludzi chciałaby to zrozumieć i mieć to za sobą" - dodał Zybertowicz.
Prezydent Lech Kaczyński w "Sygnałach Dnia" stwierdził, że nie czytał mającej wkrótce się ukazać książki o Lechu Wałęsie, ale "bardzo dużo o niej wie".
"Myślę, że o nim wolno pisać prawdę, tak jak o każdym innym. Natomiast o nim nie wolno pisać nieprawdy, tak samo jak o każdym innym" - powiedział prezydent Kaczyński. "Przy układzie sił w mediach wkrótce się okaże, że <Bolek> to był zupełnie ktoś inny, a być może to będzie zbiorowy pseudonim braci Kaczyńskich" - dodał prezydent.
Historycy IPN Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk przygotowują książkę o Lechu Wałęsie, opartą na materiałach IPN. Według radia RMF, będą się w niej starali przekonać czytelników, że Służba Bezpieczeństwa zwerbowała Lecha Wałęsę w 1970 roku i nadała mu pseudonim Bolek. Były prezydent miał współpracować z bezpieką przez kilka kolejnych lat.
Tymczasem Wałęsa twierdzi, że ma dowody, dotyczące personaliów współpracownika SB - "Bolka". "Dzięki tym dowodom mogę ujawnić, kto tak bardzo pomagał SB" - mówi Lech Wałęsa. Były prezydent nie chce jednak ujawniać, kim jest "Bolek". Chce, by zrobili to autorzy książki. Zapowiedział jednak, że jeśli oni tego nie zrobią, to on ujawni jego personalia.





















~szczydokropielnicki leszek2010-12-30 21:45
Kuroniowi kiedyś opowiadał, że pomagał ludziom odpalać samochody w zimie. I ponoć z tego żył. To okres kiedy go z roboty wywalili. Potem ta rozmowa z bratem puszczona w telewizji. Co chwila rzucał ******** ******** No wsiuk nieprzeciętny. A teraz panisko wielkie się zrobiło. Przecież to historia się śmieje. Są bajki jak król obiecuje rękę córki i pół królestwa. Pół. A takie byle co ma całe. Jaja jak berety. Milczanowskiego i Czaplińskiego trzeba wziąć do galopu i wszystko będzie jasne.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!