Rząd kupuje sobie zabawki
Politykom nie wystarczają już podróże życia na koniec świata. Chcą jeszcze zabawek - oburza się "Fakt". Na pomysł ich zakupu wpadła prof. Barbara Kudrycka, szefowa Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Zamówiła m.in. setki... piłeczek antystresowych i dziesiątki kilogramów cukierków.
- Minister zapłacił za dorsza służbową kartą
- Polski rząd straci na swojej oszczędności
- PiS: Lotem premiera najadłoby się 150 tysięcy dzieci
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego rozpisało właśnie przetarg na dostawę "zabawek" dla dorosłych. Resort może wydać na nie nawet 150 tys. zł.
Wśród gadżetów jest 645 piłeczek antystresowych, które mają pozwolić ministerialnym urzędnikom na rozładowanie napięcia. Poprawie nastroju służyć może również 50 kilogramów cukierków, bo jak wiadomo, słodycze poprawiają humor - ironizuje "Fakt".
Oprócz tego ministerstwo zamówi aluminiowe zegary na biurko (645 szt.), przenośne pamięci do komputera, automatyczne parasole i jeszcze parę podobnych drobiazgów. Tylko na co to wszystko? Resort tłumaczy, że chodzi o jego promocje.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!