Misztal świętuje, bo go nie zamkną
Byłemu posłowi Samoobrony kamień spadł z serca. Piotr Misztal tak się ucieszył, że nie grozi mu już areszt, że postanowił to uczcić - pisze "Fakt". W Phoenix, stolicy amerykańskiego stanu Arizona, był gościem Festiwalu Parafialnego przy Polskiej Misji Duszpasterskiej pw. Matki Bożej Częstochowskiej.
- Najbogatszy poseł Samoobrony sam się ukarał
- Misztal może wracać do Polski
- Misztal: Jak trzeba, pójdę do więzienia
- Misztal ma problem z ferarri za milion
- Misztal drażni prokuraturę hummerem
- Najbogatszy poseł skazany. W zawieszeniu
- Piotr Misztal prosi sąd o ochronę
- Misztal ma już bilet powrotny do Polski
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wyraźnie odprężony i zrelaksowany Misztal prowadził ożywione dyskusje ze znajomymi, od czasu do czasu przechylając kufelek - relacjonuje bulwarówka. Były poseł Samoobrony był wyraźnie ucieszony. Miał powód. Jeszcze kilka dni temu poszukiwano go międzynarodowym listem gończym za wyłudzenia, które naraziły Skarb Państwa na ponad 2 miliony zł strat.
Biznesmen tłumaczył, że do kraju nie może wrócić z powodu chorej matki, którą musi się opiekować. Misztal zapłacił jednak okrągły milion złotych za list żelazny i teraz w Polsce już mu nie grozi aresztowanie. Właśnie wczoraj krakowski sąd wydał mu ten dokument. "Myślę, że mój powrót to kwestia kilku dni" - powiedział na antenie TVN 24.
Miejmy nadzieję, że festiwal parafialny wystarczająco zrelaksował byłego posła, bo polscy prokuratorzy raczej nie będą go rozpieszczać - uważa "Fakt".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!