Dziennik Gazeta Prawana logo

Misztal świętuje, bo go nie zamkną

16 kwietnia 2008, 01:43
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Byłemu posłowi Samoobrony kamień spadł z serca. Piotr Misztal tak się ucieszył, że nie grozi mu już areszt, że postanowił to uczcić - pisze "Fakt". W Phoenix, stolicy amerykańskiego stanu Arizona, był gościem Festiwalu Parafialnego przy Polskiej Misji Duszpasterskiej pw. Matki Bożej Częstochowskiej.

Wyraźnie odprężony i zrelaksowany Misztal prowadził ożywione dyskusje ze znajomymi, od czasu do czasu przechylając kufelek - relacjonuje bulwarówka. Były poseł Samoobrony był wyraźnie ucieszony. Miał powód. Jeszcze kilka dni temu poszukiwano go międzynarodowym listem gończym za wyłudzenia, które naraziły Skarb Państwa na ponad 2 miliony zł strat.

Biznesmen tłumaczył, że do kraju nie może wrócić z powodu chorej matki, którą musi się opiekować. Misztal zapłacił jednak okrągły milion złotych za list żelazny i teraz w Polsce już mu nie grozi aresztowanie. Właśnie wczoraj krakowski sąd wydał mu ten dokument. "Myślę, że mój powrót to kwestia kilku dni" - powiedział na antenie TVN 24.

Miejmy nadzieję, że festiwal parafialny wystarczająco zrelaksował byłego posła, bo polscy prokuratorzy raczej nie będą go rozpieszczać - uważa "Fakt".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj