Pokazali Kaczmarka w windzie zgodnie z prawem

Prokurator Engelking nie będzie sądzony za ujawnienie podsłuchanych rozmów Fot. Fot. Piotr Kowalczyk / Inne
Prokurator Jerzy Engelking nie będzie sądzony za ujawnienie treści podsłuchanych rozmów byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, byłego szefa policji Konrada Kornatowskiego i ówczesnego szefa PZU Jaromira Netzla. Prokuratura uznała, że prawa nie naruszono. Ale w rozmowie z dziennikiem.pl Kaczmarek zapowiada, że najprawdopodobniej decyzję prokuratury zaskarży.
- Tak wyglądała afera przeciekowa
- "Ziobro spalił śledztwo w sprawie Krauzego"
- Czy sprawa Kaczmarka jest "skręcana"?
- Engelking pozwany o milion złotych
- Prezydent: Żałuję, że polubiłem Kaczmarka
- Mularczyk: Wybiela się tych, co obalili PiS
- Engelking nagrodzony za show
- Klęska śledczych w sprawie przecieku z CBA
- Sypie się oskarżenie Kaczmarka
- Janusz Kaczmarek broni swojej żony
- Śledczy sprawdzają, czy ich szef złamał prawo
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Engelking był zastępcą prokuratora generalnego, kiedy resortem sprawiedliwości kierował Zbigniew Ziobro. W sierpniu ubiegłego roku, po niespodziewanym odwołaniu Janusza Kaczmarka z funkcji ministra spraw wewnętrznych, poprowadził konferencję, na której tłumaczył dziennikarzom domniemane związki Kaczmarka z ujawnieniem ściśle tajnej operacji CBA w resorcie rolnictwa.
W trakcie tej konferencji Engelking pokazał zapisy z podsłuchanych rozmów Kaczmarka, Kornatowskiego i Netzla. Ujawnił też dziennikarzom taśmy wideo, na których widać, jak Kaczmarek w warszawskim hotelu Marriott wjeżdża windą na piętro, gdzie apartament wynajmuje biznesmen Ryszard Krauze. Prokurator ujawnił też imię żony Kaczmarka oraz zdradził, gdzie mieszkają.
I to ostatnie najbardziej rozzłościło Janusza Kaczmarka - na tyle, że złożył doniesienie do prokuratury. Ale Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie śledztwo umorzyła. Jej zdaniem, w postępowaniu Engelkinga jest brak "ustawowych znamion czynu zabronionego".
"Jako prawnik muszę się zapoznać z uzasadnieniem decyzji prokuratury" - mówi dziennikowi.pl Janusz Kaczmarek. "Jeśli wywód prawny wykaże, że można upubliczniać adresy zamieszkania, materiał dowodowy i operacyjny przed rozprawą sądową, to ja się odwoływał nie będę" - ironizuje.
Ujawniona akcja Centralnego Biura Antykorupcyjnego w resorcie rolnictwa i oskarżenia, które padały pod adresem ówczesnego wicepremiera Andrzeja Leppera, były bezpośrednim powodem rozpadu koalicji PiS-LPR-Samoobrona i wcześniejszych wyborów.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!