Ziobro: Kaczyński nie jest spod budki z piwem
Miał wynieść akta dotyczące mafii paliwowej i nielegalnie udostępnić je Jarosławowi Kaczyńskiemu. Taki zarzut chce postawić Zbigniewowi Ziobrze prokuratura. Prawdopodobnie wystąpi więc o uchylenie jego immunitetu. "Śledczy się ośmieszają" - odpowiada były minister sprawiedliwości. Według niego takie spotkania z szefem PiS i wiedza, którą w ten sposób uzyskiwał mogła "wpłynąć na jego poparcie dla zmian np. w strukturze prokuratury" - mówił Ziobro w TVN24
- Gdzie dzwoniła prokurator z tajnej komórki
- Ziobro: Chcą skręcić śledztwa w sprawie mafii
- Prokurator Ziobry fałszowała dokumenty?
- Ludzie Ziobry i Bielana zatrudnieni po znajomości?
- Ćwiąkalski: Mrożek by tego nie wymyślił
- Ziobro: Nie było szyfrowanych telefonów
- Jak Ziobro tropił krakowskich prokuratorów
- Prokuratura chce postawić Ziobrze zarzuty
- Wniosek o uchylenie immunitetu Ziobrze podpisany
- Kaczyński bał się, że w mafii byli koledzy?
- Akta, które wstrząsnęły Kaczyńskim
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zdaniem Ziobry jest mało prawdopodobne, by prokuratura wnioskowała o odebranie mu immunitetu. "Naszym zdaniem prowadzenie tego śledztwa jest bezpodstawne" - mówi Ziobro.
Chodzi o sprawę, ktorą zajmują się prokuratorzy z Płocka. Ich zdaniem jako minister sprawiedliwości Ziobro miał pokazać szefowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu dokumenty z afery paliwowej.
Dlatego prokuratura chce postawić Ziobrze zarzut przekroczenia uprawnień.
"Prokuraturze grozi ośmieszenie, jeśli chce ścigać posła, byłego ministra i członka RBN za to, że chcieli ochronić Polskę przed mafią i korupcją" - grzmiał Ziobro w TVN
24.
"Nie sądzę, żeby minister Ćwiąkalski w swojej gorliwości zasłużenia się panu Grzegorzowi Schetynie i Donaldowi Tuskowi zdecydował się na tego rodzaju działania, bo oznaczałoby
to zupełne ośmieszenie pana Ćwiąkalskiego i podległych mu organów prokuratury" - dodał były minister.
Ziobro powołuje się na przepis pozwalający w wyjątkowych okolicznościach udostępniać informacje ze śledztwa innym osobom. Całą sprawę tłumaczy następująco: na jego polecenie jeden z
prokuratorów współprowadzących sprawę mafii paliwowej spotkał się z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Po to, by ostrzec go o zagrożeniach związanych z bezpieczeństwem energetycznym
kraju.
"Uznaliśmy wspólnie z prokuratorem, że Jarosław Kaczyński jest osobą uprawnioną, by zapoznać się z tymi informacjami i w pełni tę ocenę podtrzymuję. Były to więc działania
zgodne z polskim prawem" - broni się były minister sprawiedliwości. Dlaczego nie pokazał danych śledztwa premierowi Kazimierzowi Marcinkiewiczowi? "Dlatego, że Kazimierz
Marcinkiewicz nie oczekiwał ode mnie tego rodzaju informacji" - odpowiedział w Magazynie24 Ziobro, dodając, ze "pan premier był bardzo zajęty".Jednak, według
opozycji, Ziobro złamał prawo. "To śledztwo musi wyjaśnić kilka rzeczy: czy ktoś poza Jarosławem Kaczyńskim czytał te akta, czy nie były one kopiowane itd. To są dokumenty
śledztwa, to nie jest pożyczenie bluzki z szafy" - mówiła w Magazynie24 Julia Pitera. Wtórowali jej Ryszard Kalisz i Eugeniusz Kłopotek. Według nich sprawa musi być wyjaśniona i
Ziobro powinien sam zrzec się immunitetu, by pomóc prokuratorom wyjaśnić, czy faktycznie złamał prawo






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!