Kaczyński poleci bronić Gruzji
Jeśli wzrośnie napięcie w Gruzji, na znak solidarności prezydenci Polski i Litwy polecą do Tbilisi. Taki plan mają Lech Kaczyński i Valdas Adamkus - dowiaduje się DZIENNIK. Do tej pory żaden z przywódców Europy i Ameryki nie zdecydował się na tego typu ruch.
- Kreml odgraża się NATO
- Moskwa zatrzymała prezydencki samolot
- Gruzja napadnie dziś w nocy na Abchazję
- Politycy pokłócili się o gruzińską misję
- Kowal: Polska zostawiła Litwę na pastwę Rosji
- Gruzja szykuje się do ataku?
- Rosja grozi Gruzji wojną
- Tusk: Więcej profesjonalizmu, mniej emocji
- Gruziński samolot zestrzelony w Abchazji?
- Rząd ma pretensje o wydatki prezydenta
- Niesiołowski: Prezydent jest nabzdyczony
- Rośnie napięcie pomiędzy Gruzją a Rosją
- Prezydencki minister podróżował z handlarzem bronią
- Prezydenci odmówili Lechowi Kaczyńskiemu
- Ukraina i Gruzja będą problemem dla NATO
- Odmówił lądowania w Gruzji. Nowe fakty
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Rozważamy wszystkie opcje. Ale przed podjęciem dalszych kroków w sprawie Gruzji prezydent chciałby skonsultować się z premierem" - mówi naszej gazecie dyrektor ds. zagranicznych kancelarii premiera Mariusz Handzlik. Podobnie sprawy widzi doradca prezydenta Adamkusa Simonas Satunas. "To jest możliwa opcja" - przyznaje pytany o pomysł wspólnej wizyty w gruzińskiej stolicy.
Ewentualną wizytę w Gruzji obu przywódców w ostatni weekend przygotowywali ministrowie w kancelarii prezydenta Michał Kamiński i Robert Draba. Wysłanników prezydenta do Tblilisi przyjęli czołowi tamtejsi politycy, w tym prezydent Saakaszwili.
W zeszłym tygodniu Saakaszwili dzwonił do Adamkusa i Kaczyńskiego. Alarmował ich, że Władimir Putin zapowiada ustanowienie formalnych stosunków z władzami Abhazji i Osetii Południowej. Kreml chce w ten sposób uczynić pierwszy krok do oddzielenia obu prowincji od Gruzji.
Twarde stanowisko w sprawie problemów Gruzji zajęło NATO, Unia Europejska i OBWE. Z wyrazami solidarności pospieszyli czołowi kandydaci w wyborach prezydenckich USA. Zdaniem polskich źródeł dyplomatycznych, to właśnie tak stanowcza reakcja Zachodu skłoniła Władimira Putina do złagodzenia stanowiska: rosyjski przywódca zapewnił, że nie nawiąże stosunków dyplomatycznych z oboma separatystycznymi regionami w najbliższym czasie.
Jednak polscy dyplomaci nie mają wątpliwości: to tylko odłożona partia. W przyszłym miesiącu Putin przejmuje obowiązki premiera. W przeszłości, gdy rozpoczynał pierwszą i drugą kadencję prezydencką, wywołanymi na Kaukazie niepokojami potrafił uzasadnić skoncentrowanie w swoich rękach nadzwyczajnej władzy. Tym razem, rozumują nasi analitycy, może być podobnie: Putin już odebrał od nowego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa nadzór na władzami regionalnymi. Teraz pod pretekstem napiętej sytuacji w Gruzji może przyjść kolej na armię i policję.
Moskwie zależy także na utrzymaniu napięcia w Gruzji przed wyborami parlamentarnymi pod koniec maja. Chodzi o przekonanie opinii publicznej w Niemczech, Francji i innych krajach Europy, że sytuacja w Tbilisi nie jest stabilna. I że kraj nie jest gotowy do przystąpienia do NATO. Szefowie dyplomacji sojuszu mają w tej sprawie podjąć decyzję już w grudniu. W czasie weekendu siły zbrojne Abchazji zestrzeliły bezzałogowy samolot gruziński. To może być pierwszy sygnał nadchodzącego napięcia.
Inicjatywa ewentualnej wizyty Lecha Kaczyńskiego w Gruzji ma być skonsultowana z rządem: wczoraj dowiedział się już o niej MSZ. W ten sposób prezydent chce, aby Kreml nie mógł rozgrywać różnic między oboma ośrodkami władzy w naszym kraju.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!