Liniowy tak, ale później
Minister finansów Jacek Rostowski po raz kolejny zapowiedział, że w 2009 r. nie wprowadzi podatku liniowego. Platforma Obywatelska twardo deklaruje, że jest za jak najszybszym wprowadzeniem sztandarowego punktu swojego programu. Kto ma więc rację? Według informacji DZIENNIKA - Rostowski. Bo PO też dochodzi do wniosku, że przed 2011 r. nie ma szans na podatek liniowy w Polsce.
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W rozmowie z DZIENNIKIEM przed miesiącem minister finansów powiedział, że o wprowadzeniu podatku liniowego można będzie poważnie myśleć około roku 2010 albo 2011. Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski twardo jednak deklarował, że wprowadzenie podatku liniowego w 2009 r. jest możliwe. Tymczasem wczoraj minister Rostowski w "Rzeczpospolitej" ponownie powiedział: "O podatku liniowym możemy racjonalnie myśleć dopiero w 2010 r.".
Czy to oznacza otwarty konflikt między ministrem a Platformą? Raczej nie. Politycy Platformy potwierdzają nieoficjalnie, że Rostowski prezentuje publicznie uzgodnione stanowisko w rządzie.
Te informacje potwierdzają słowa prof. Stanisława Gomułki, który w zeszłym tygodniu zrezygnował z funkcji wiceministra finansów. "25 marca rząd przyjął program konwergencji do roku 2010, czyli systematycznego ograniczenia deficytu budżetowego i nie ma w nim podatku liniowego" - ujawnia prof. Gomułka. I dodaje, że obecne deklaracje ministra Rostowskiego są zgodne z programem rządu, a więc premiera Donalda Tuska.
PO nie wycofuje się jednak z podatku liniowego, ale już nie wskazuje twardo 2009 r. jako daty jego wprowadzenia. Złagodzenie stanowiska tłumaczy politycznie. "Prezydent Lech Kaczyński już zapowiedział, że zawetuje podatek liniowy. Aby przegłosować prezydenckie weto, musimy zebrać większość 3/5 posłów, a w tym Sejmie to niemożliwie, trzeba się więc poważnie zastanowić, czy warto podejmować coś, co jest z góry skazane na porażkę" - mówi poseł Szulc. W tej perspektywie realna data powrotu do podatku liniowego to koniec 2010 r., kiedy dojdzie do wyborów prezydenckich. Platforma ma nadzieję, że wtedy w Pałacu Prezydenckim zasiądzie Donald Tusk.
Dla opozycji tłumaczenie odsunięcia w czasie podatku liniowego wetem prezydenta to wybieg. "Platforma zderzyła się z brutalną rzeczywistością i nie chce się przyznać, że nie ma środków na realizację swojej sztandarowej propozycji programowej" - mówi nam wiceprezes PiS Adam Lipiński. Diagnozę opozycji potwierdza prof. Gomułka. "Można rozważać wprowadzenie podatku liniowego, ale wówczas trzeba wskazać, jak sfinansować taką reformę" - wskazuje.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!