Człowiek od Euro 2012 zdymisjonowany
Ale zamieszanie! Minister sportu jednak przyjął dymisję Michała Borowskiego, szefa Narodowego Centrum Sportu. Wcześniej Borowski, nadzorca budowy Stadionu Narodowego, mówił dziennikarzom, że choć rezygnację złożył, to jednak została ona odrzucona. Burza wokół Borowskiego trwała od chwili, gdy DZIENNIK ujawnił, że zataił on w swoich oświadczeniach majątkowych interesy prowadzone w Szwecji.
- Tusk zwolni człowieka od Euro 2012
- Borowski brnie w kłamstwa
- Prezes od Euro: Ja majątku nie pokażę
- Minister: Borowski pod lupę CBA
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
O co w tym wszystkim chodzi? Minister sportu Mirosław Drzewiecki wydał dziś oświadczenie, w którym napisał, że Borowski złożył dymisję już w poniedziałek. Szef Narodowego Centrum Sportu informację tę potwierdził, jednak dodał, że minister przyjął rezygnację, ale tylko... do wiadomości.
"W sytuacji, w jakiej się znalazłem, gdy pewna część rządu nie ma do mnie zaufania, zdecydowałem się złożyć dymisję" - tak Michał Borowski w TVN24 tłumaczył swoją decyzję. I choć mówił, że rezygnacja nie została przyjęta, to najnowsze wieści są zupełnie inne.
Minister: Nie wiedziałem, o co chodzi
Mirosław Drzewiecki zdecydował się zdymisjonować szefa Narodowego Centrum Sportu. Zastąpił go 33-letni Rafał Kapler, dotychczas wiceszef spółki PL 2012. Spółka od dziś będzie miała prezesa i dwóch zastępców - uzupełnił minister.
Drzewiecki tłumaczył, że chciał, aby Borowski "skończył pewne rzeczy, które rozpoczął", jednak "powstała niejasność sytuacji". Ta niejasność to sprzeczne, podawane przez media informacje na temat sytuacji Borowskiego. "Oglądając telewizję, sam nie wiedziałem, o co chodzi" - przyznał Drzewiecki. Dodał, że decyzją o zdymisjonowaniu Borowskiego chciał "przeciąć spekulacje".
Borowski nie ukrywa zaskoczenia decyzją ministra sportu. "Nikt mnie o tym nie informował, nie dostałem żadnego pisma" - tłumaczy i jak dodaje, gdy wychodził z ministerstwa, miał przekonanie, że jego dymisja nie będzie przyjęta. "Ta sytuacja nie służy budowie Stadionu Narodowego" - komentuje.
Michał Borowski był do dziś prezesem Narodowego Centrum Sportu - spółki nadzorującej budowę Stadionu Narodowego w stolicy. Wcześniej pełnił między innymi funkcję Naczelnego Architekta Warszawy, ale ten fotel stracił po odejściu z warszawskiego ratusza Lecha Kaczyńskiego. Przy Hannie Gronkiewicz-Waltz nie było dla niego miejsca.
Burza wokół Borowskiego rozpętała się po publikacji DZIENNIKA, który na początku lipca napisał, że szef Narodowego Centrum Sportu skłamał w kilku oświadczeniach, które składał jako warszawski urzędnik, między 2003 a 2007 rokiem.
Borowski: Wytoczę dziennikarzom procesy
"To potencjalny konflikt interesów: Borowski był miejskim architektem, a co najmniej dwie z tych spółek prowadziły działalność architektoniczną. Już jako prezes Narodowego Centrum Sportu Borowski ukrył z kolei, że zarabiał w deweloperskiej firmie ze Sztokholmu" - tłumaczył DZIENNIK.
Były już szef Narodowego Centrum Sportu nie zgadza się z tymi zarzutami. Zapowiada, że będzie wytaczał mediom procesy za - jak to określa - "kłamliwe doniesienia" na swój temat. "Od miesiąca trwa na mnie nagonka prasowa. Jestem przerażony tą sytuacją. Przygotowuję pozwy sądowe" - mówi Michał Borowski w TVN24.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!