Klich: Nawet prezydent musi słuchać pilota
Lech Kaczyński krytykuje pilota, który w obawie o życie prezydenta i pozostałych uczestników gruzińskiej misji nie chciał lądować w Gruzji i poleciał do Azerbejdżanu. Zarzucił mu brak odwagi. Pilota broni szef MON. "Decyzję, gdzie i kiedy się ląduje, zawsze podejmuje pilot" - mówi dziennikowi.pl Bogdan Klich.
- Rosja: Polska może zamienić się w cel
- "Lecha Kaczyńskiego ignoruje już nawet pilot"
- Prezydenta wiózł pilot, który lata, gdzie chce
- Platforma: Prezydent przesadził w Gruzji
- Śledczy nie zajmą się pilotem prezydenta
- Klich: To finisz rozmów o tarczy
- "Prezydent popiera zabicie 3 tysięcy ludzi"
- Tusk poleciał do Afganistanu dla poklasku
- Klich: Przez PiS żołnierze boją się strzelać
- Dlaczego pilot odmówił prezydentowi
- Sikorski "nie upilnował" prezydenta
- Bush chwali Kaczyńskiego za odwagę
- Kaczyński doleciał, ale do Azerbejdżanu
- Kaczyński: Jesteśmy po to, żeby podjąć walkę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"To jest decyzja niekwestionowalna, podejmowana przez pilota na podstawie przepisów, które go obowiązują. Do jej podjęcia pilot ma pełne uprawnienia" - tłumaczy minister Klich.
Lech Kaczyński wraz z prezydentami Litwy, Ukrainy i Estonii oraz premierem Łotwy nie dolecieli do Gruzji. Pilot zarządził lądowanie w Azerbejdżanie. Stwierdził, że przelot nad gruzińskim terytorium jest zbyt niebezpieczny. Przywódcy państw dojechali do Tbilisi w pilnie strzeżonym konwoju.
Polski prezydent nie krył niezadowolenia z tego faktu. "Oficer powinien być mniej lękliwy" - tak Lech Kaczyński skomentował decyzję pilota rządowego samolotu.
Minister obrony narodowej bierze pilota w obronę. "Nie byłem świadkiem tego zdarzenia, ale ostateczną decyzję, gdzie i kiedy się ląduje, podejmuje szef załogi" - mówi dziennikowi.pl Bogdan Klich.
Zdaniem szefa MON nikt nie ma prawa podważać decyzji oficera. "Piloci mają obowiązek stosowania się do prawa, w myśl którego to oni dokonują oceny wszelkich warunków lotu i na tej podstawie podejmują ostateczną decyzję" - wyjaśnia Klich. "Decyzja o lądowaniu należy wyłącznie do pilota i dowódcy załogi" - dodaje minister.
W rozmowie z dziennikiem.pl Bogdan Klich wspomina podobną sytuację, w której sam się znalazł. "Kiedy lecieliśmy z Czadu do Iraku, z międzylądowaniem w Arabii Saudyjskiej. Pilot odmówił dalszego lotu do Iraku ze względu na komunikat pogodowy, który wskazywał na zbyt duże ryzyko dla lądowania" - opowiada minister obrony narodowej. "Dopiero gdy pilot otrzymał pilny komunikat pogodowy pozwalający mu na wylot i dalszy przelot, zdecydował się lecieć. I nikomu na pokładzie nie przyszło do głowy, aby kwestionować decyzję pilota" - dodaje Bogdan Klich.
Szef MON zapewnia dziennik.pl, że pilot rządowego samolotu nie poniesie żadnych konsekwencji za odmowę lądowania w Gruzji.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!