Dziennik.plPolityka

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Dorn: Tusk zdejmie Polskę ze sceny dziejów

2008-08-17 | Ostatnia aktualizacja: 17:08 | Komentarze: 0 | skomentuj

Były marszałek Sejmu mocno wbija szpilę w Donalda Tuska. Ludwik Dorn z PiS jest zdania, że obecny polski premier uznaje, iż kłopotem jest mocna pozycja naszego kraju na arenie międzynarodowej. I chce się tego kłopotu pozbyć - twierdzi Dorn.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Wpływowy niegdyś polityk Prawa i Sprawiedliwości uważa, że nie można uciekać od prawdy. A jest ona taka, że Polacy to duży europejski naród. To z kolei niesie za sobą mnóstwo obowiązków i wielką odpowiedzialność. Według Dorna, nie dla wszystkich wygodną.

"Dla części polskich elit już stwierdzenie, że jest się dużym europejskim narodem, jest nie do zaakceptowania. I to nie dlatego, że jest nacjonalizmem, ale dlatego, że niesie z sobą wymagania, zobowiązania, trudy, bez których lepiej byłoby się obejść. Mam zresztą wrażenie, że Donald Tusk właśnie dlatego, by nie podejmować wysiłków, uznaje - po raz pierwszy w historii niepodległej Polski - bycie podmiotem polityki międzynarodowej za kłopot, którego należy się wyzbyć" - mówi Ludwik Dorn w rozmowie z "Wprost".

Były marszałek Sejmu podkreśla, że udawanie, że nie mamy przed sobą wielkich problemów do rozwiązania, takich samych, przed jakimi stoi Stary Kontynent, doprowadzi do marginalizacji naszego kraju. A wtedy decyzje dotyczące nas samych będą podejmowanie nie w Warszawie, a zupełnie gdzie indziej. Według Dorna, tu lepiej od obecnej ekipy, wypadał nawet SLD.

"Nawet komuniści z Millerem chcieli być podmiotem w polityce europejskiej. Migracje, terroryzm, konflikty o zasoby energetyczne, starzenie się Polski i Europy - na to wszystko trzeba być przygotowanym. Jeśli odmówimy zmierzenia się z tymi problemami, to musimy mieć świadomość, że na stałe lub przynajmniej na kilka pokoleń (bo narody tak łatwo nie giną) zejdziemy ze sceny dziejów i staniemy się terytorium zamieszkanym przez tubylczą ludność polskojęzyczną, którą zarządza lokalny samorząd, uznawany za polski rząd. Tak się może stać, choć nie jest to perspektywa miła" - ostrzega we "Wprost" Ludwik Dorn.

Źródło: Dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
    «