Prezydent: Byłem ganiany po kilku piętrach
Prezydent Lech Kaczyński uważa, że otoczenie Donalda Tuska nie ma wystarczającego szacunku dla urzędu prezydenckiego. Zgrzytu nie udało się uniknąć nawet przed dzisiejszą uroczystością podpisania umowy o tarczy antyrakietowej. Prezydent spóźnił się około dziesięciu minut, bo - jak mówi - "był ganiany po kilku piętrach".
- Spór prezydenta z rządem o 54 schody
- Prezydent: Tacy jak Tusk nie powinni być politykami
- Prokurator chce przesłuchać Lecha Kaczyńskiego
- Prezydent: Nie damy się zastraszyć
- Kamiński: Smutne zagrywki kancelarii premiera
- Małe złośliwości Tuska i Kaczyńskiego
- MSZ ujawnia wielką tajemnicę menu dla Rice
- Zobacz, jak działa tarcza antyrakietowa
- Umowa o tarczy podpisana
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Jestem konstytucyjnie najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej i chciałbym tak być traktowany, także w kancelarii premiera. A nie ganiany po kilku piętrach przez zastępcę szefa kancelarii, choć droga windą trwa jedną minutę" - powiedział Lech Kaczyński w rozmowie z TVP Info.
"To kwestia szacunku dla własnego państwa. Troszeczkę przy tej bardzo liberalnej koncepcji brakuje tego szacunku, co jest wielkim zagrożeniem dla Polski" - uznał prezydent. Według TVP Info możliwe, że to właśnie kłopoty z dotarciem na salę, w której odbywała się uroczystość, były przyczyną kilkuminutowego spóźnienia Lecha Kaczyńskiego.
To już kolejny zgrzyt - ostatni dotyczył kwestii zaproszenia prezydenta na uroczystość. Głowa państwa dostała zaproszenie od kancelarii premiera, jednak było ono zaadresowane "Pan Lech Kaczyński", a nie "Prezydent". A wczoraj premier odwołał telewizyjne orędzie, by nie występować po prezydencie.
"Ja nie powoduję tej rywalizacji, wykonuję swoje obowiązki, jestem konstytucyjnie najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej" - podkreślił w TVP Info Lech Kaczyński, pytany, czy społeczeństwo powinno się przyzwyczaić do ciągłej rywalizacji między nim, a premierem.
"Jest pewna spektakularność kohabitacji, wynikająca z tego, że to Platforma jest popularna w mediach, więc z każdego drobiazgu robi się, żeby wygrać" - tłumaczył prezydent. Powiedział, że "to na pewno nie sprzyja polskiej demokracji, a przede wszystkim siła napięcia politycznego nie sprzyja polskiej demokracji".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!