Będzie przetarg na samoloty rządowe
Nie sześć, jak planował poprzedni rząd, ale trzy samoloty dla VIP-ów planuje kupić gabinet Donalda Tuska - ustalił DZIENNIK. Przetarg na maszyny ma zostać ogłoszony najpóźniej do końca roku.
- Rządowe samoloty uziemione
- Mamy flotę VIP-owską z poprzedniej epoki
- Operacja: Tani lot premiera
- Samolotowa rewia mody eurovipów
- Prezydent nie miał czym lecieć na Węgry
- Polski rząd straci na swojej oszczędności
- Piloci nie chcą latać rządowymi maszynami
- Kłótnia ministrów: Ile kupić sobie samolotów?
- Przez Białorusinów Tusk nie ma czym latać
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Dostałem od premiera jasne dyrektywy" - mówi DZIENNIKOWI szef MON Bogdan Klich. "Brzmią one: utrzymać generalnie zasady przetargu zaakceptowane przez poprzedniego ministra obrony narodowej, zmodyfikować je tylko w dwóch punktach, tzn. dopuścić możliwość pozyskania samolotów używanych oraz zmniejszyć liczbę samolotów".
Szef MON pytany o termin ogłoszenia przetargu odpowiada enigmatycznie, że na pewno sprawa ruszy do końca roku. "Sądzę jednak, że zdążymy z ogłoszeniem jeszcze przed wakacjami" - mówi jeden z bliskich współpracowników premiera.
Jakie mają być nowe samoloty? "Średniego zasięgu, czyli do 8 tys. km, i zabierające na pokład 19 pasażerów oraz dwóch członków załogi" - mówi Klich.
Przymiarki do wymiany dwóch psujących się radzieckich samolotów Tu-154 i czterech Jak-40, które mają obecnie do dyspozycji najważniejsze osoby w państwie, trwają od kilkunastu lat. Ostatni przetarg na nowe maszyny został odwołany w czerwcu ubiegłego roku. Były zarzuty, że jego warunki faworyzują firmę Embraer.
Przypomnijmy, że od soboty dwie obecnie główne maszyny dla VIP-ów nie nadają się do latania. Z tego powodu lecący na Węgry prezydent Lech Kaczyński musiał wyczarterować w ostatniej chwili samolot, żeby wizyta w ogóle doszła do skutku. Podobnie będzie musiał zrobić premier Donald Tusk, który w piątek leci z oficjalną wizytą na Ukrainę.
Prezydent pytany we wtorek w Budapeszcie przez polskich dziennikarzy, czy nie jest mu wstyd, że na oficjalną wizytę przybył samolotem wyczarterowanym od linii lotniczych, odpowiedział: "Nie, nie jest mi wstyd. Co zrobić? Ale to jest na pewno sytuacja patologiczna".
Lech Kaczyński przypomniał, że to jego "jakiś sześćdziesiąty wyjazd za granicę" i sytuacja, by nie było żadnego samolotu rządowego, jeszcze się nie zdarzyła. "To najlepszy dowód, że czas kupić następne samoloty" - stwierdził prezydent.
Rząd tymczasem już teraz zastanawia, czym Donald Tusk w połowie maja poleci do Peru na V Szczyt Ameryki Łacińskiej, Karaibów i Unii Europejskiej. Do tego czasu wiecznie się psujące tupolewy zostaną pewnie naprawione, ale niewykluczone, że szef rządu zdecyduje się na bezpieczniejsze rozwiązanie i w tę daleką podróż uda się samolotem rejsowym, tak jak zrobił to wcześniej, lecąc do USA.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!