Tusk: Nie chodzę z Merkel na sekretne kolacje
"Nie chodzimy w tajemnicy przed mężem pani kanclerz czy moją małżonką na kolację" - w ten sposób premier Donald Tusk dał do zrozumienia, że podczas dzisiejszej wizyty Angeli Merkel w Polsce, premier podejmie poważne tematy w rozmowie. Tusk chce przekonywać Merkel do wsparcia polsko-szwedzkiego projektu wschodniego partnerstwa, a także poluzowania uderzających w polski przemysł i forsowanych w UE, limitów emisji dwutlenku węgla - pisze DZIENNIK.
- Niemcy zadowoleni z Sikorskiego
- Merkel poprze tarczę antyrakietową
- Musimy wejść do pierwszej ligi UE
- Niemcy: Nie będziemy ginąć za Izrael
- Nagły spadek poparcia dla Donalda Tuska
- Anglicy o Tusku: Ujmujący, ale nieskuteczny
- Premier kibicował Rosjanom
- Oto najbardziej wpływowa kobieta świata
- Polacy w Niemczech mniej ważni niż szczyt Unii
- Tusk nie reformuje Polski, bo się boi Kaczyńskiego
- Niemcy nie chcą Polaków
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rozmowa bez bagażu problemów historycznych, z dwoma konkretnymi oczekiwaniami wobec Niemiec co do przyszłości - takiego przebiegu dzisiejszego spotkania w Gdańsku z Angelą Merkel spodziewa
się premier Donald Tusk. Szef rządu specjalnie skrócił swój pobyt na szczycie Grupy Wyszehradzkiej, by w rodzinnym Gdańsku podjąć niemiecką kanclerz.
Odrzucenie przez Irlandię traktatu lizbońskiego z pewnością wpłynie na planowany przebieg rozmowy.
To będzie już trzecia wizyta niemieckiej kanclerz w Polsce. Ze względu na miejsce - bardzo symboliczna. Merkel przylatuje tylko na kilka godzin. Po zaplanowanej na 50 minut rozmowie w dworze
Artusa polski premier ma ją poprowadzić ulicami miasta do bazyliki mariackiej. Sam Tusk przyleci do Gdańska prosto z Pragi, gdzie udał się wczoraj, by spotkać się z szefami rządów państw
Grupy Wyszehradzkiej. Dla Merkel rezygnuje z drugiej części obrad, omijając spotkanie z francuskim prezydentem Nicolasem Sarkozym. Zastąpi go wicepremier Grzegorz Schetyna.
Z czym przyleci Merkel? Dla niej temat numer jeden, to dalszy los traktatu, którego zapisy są bardzo korzystne dla Niemiec. Polski premier podziela zdanie Niemiec, że proces ratyfikacji w
pozostałych krajach powinien być kontynuowany. I że Polska to też uczyni. W nieoficjalnych rozmowach zaznacza jednak, że przed rozpoczynającym się 19 czerwca posiedzeniem Rady Europejskiej w
Brukseli, nie będzie pospieszał prezydenta do podpisu pod traktatem, by móc na szczycie mocniej akcentować polskie interesy.
"Nie" Irlandii ma bowiem dla Polski jeszcze dodatkowy wymiar. Jednym z powodów, dla których Irlandczycy odrzucili reformę, są obawy przed poszerzeniem Unii. A to ma niemałe
znaczenie w kontekście lansowanego przez Polskę programu partnerstwa wschodniego. Zakłada on bowiem zacieśnienie współpracy UE z Ukrainą, Mołdawią, Armenią, Gruzją i Azerbejdżanem, a w
przyszłości stworzenie dla niektórych z tych krajów warunków dołączenia do Wspólnoty. "Liczę na poparcie pani kanclerz dla projektu partnerstwa wschodniego" - zapowiadał
Tusk.
Polski premier zamierza przedstawić niemieckiej kanclerz konkretne pomysły realizacji tego projektu. W piątek na nieformalnym spotkaniu z dziennikarzami dał sygnał, że chodzi też o Białoruś.
"Mamy powody sądzić, że będziemy mogli trochę tam pomóc. Jest pomysł" - mówił szef rządu.
Wbrew oczekiwaniom Tusk nie zamierza poruszać z niemiecką kanclerz tematu własnego pomysłu budowy w Gdańsku Muzeum II wojny światowej. Niewykluczone jednak, że Merkel usłyszy o nowym pomyśle
Tuska na zaistnienie Polski w Berlinie. Wiadomo jedynie, że chodzi o placówkę, która reprezentowałaby polską kulturę i polskie widzenie historii.
Jakie więc będzie to gdańskie spotkanie? Niewątpliwie, że Tuskowi, który jest na "ty" z Merkel zależy, by pokazać ocieplenie relacji z Niemcami. Sam jednak zastrzegał, że fakt, że lubią się z Merkel niekoniecznie przynosi porozumienie, kiedy przychodzi do konkretnej rozmowy. "Mam wrażenie, że się lubimy, ale nie jest to jakaś zażyłość, przyjaźń. Nie chodzimy w tajemnicy przed mężem pani kanclerz czy moją małżonką na kolację. Ale nasze relacje są lepsze niż przeciętne" - żartował Tusk. Natychmiast jednak zastrzegał: "Ale interesy to są interesy. Ona pilnuje interesów swojego kraju, ja swojego.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!