Polacy za traktatem z Lizbony
Irlandia, która odrzuciła w referendum traktat lizboński, nie osłabiła proeuropejskich nastrojów Polaków. Zdecydowana większość z nas nadal chce, aby wszedł on w życie. A gdyby u nas tak jak w Irlandii było referendum, powiedzielibyśmy "tak" - wynika z sondażu przeprowadzonego przez TNS OBOP dla DZIENNIKA.
- Traktat nie do uratowania
- Saryusz-Wolski: Trzeba głosować jeszcze raz
- Brudziński: PiS będzie wspierać Tuska
- Staniszkis: Unią będą rządzić najsilniejsze państwa
- PiS: Irlandia powstrzymała cywilizację śmierci
- Premier boi się Europy dwóch prędkości
- Irlandczycy już chcą traktatu lizbońskiego
- Nagły spadek poparcia dla Donalda Tuska
- Sikorski: Europa potrzebuje zdrowego populizmu
- Premier kłóci się z Angelą Merkel
- Polacy w Niemczech mniej ważni niż szczyt Unii
- Traktat albo koniec Unii
- Spór o traktat
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Polacy zajmują jednoznaczne stanowisko. Prawie 60 proc. z nas wzięłoby udział w ewentualnym referendum w sprawie traktatu, a co najważniejsze, zdecydowana większość głosujących
poparłaby unijny dokument.
Takie wyniki wzmacniają strategię przyjętą przez rząd. "Premier uważa, że traktat nie jest martwy" - mówi DZIENNIKOWI Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego Donalda
Tuska. "Takie wyniki sondażu to jasny sygnał dla Europy o polskim prounijnym nastawieniu. To wzmacnia pozycję premiera w nadchodzących rokowaniach w Brukseli" - dodaje.
Już dziś do Luksemburga leci szef MSZ Radosław Sikorski, aby wraz z innymi ministrami spraw zagranicznych UE zastanowić się, jak wyciągnąć Unię z kryzysu. Na ten temat Donald Tusk będzie
w tym samym czasie rozmawiał w Gdańsku z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. A w najbliższy czwartek szef rządu weźmie udział w kryzysowym szczycie przywódców "27" w Brukseli.
Premier ma jednoznaczne przesłanie: nadal należy walczyć o wejście w życie traktatu lizbońskiego. "Dobrze by było, gdyby Polska budowała główny nurt Unii, a na pewno w tym
głównym nurcie będą państwa, które ratyfikują ten traktat" - podkreślił w sobotę Tusk.
A co zrobi prezydent? W kwietniu unijny dokument ratyfikował nasz parlament, jednak do tej pory Lech Kaczyński nie złożył pod nim podpisu. Z naszego sondażu wynika, że 45 proc. Polaków
uważa, że szef państwa powinien traktat podpisać. Czy podpisze i kiedy? "Prezydent będzie czekał na opinię prawników i przywódców Unii, czy przegrana referendum w Irlandii
powoduje, że traktat jest martwy" - mówi DZIENNIKOWI prezydencki minister Michał Kamiński. "Czy też, że proces ratyfikacji powinien być kontynuowany.
Jego zdaniem, jeśli zwycięży ta druga opcja, "Polska nie będzie problemem, bo prezydent jest zwolennikiem traktatu".
Kamiński sugeruje, że sprawa rozstrzygnie się podczas nadchodzącego szczytu UE. "Paradoks polega na tym, że przez odrzucenie traktatu lizbońskiego nie wracamy wcale do niedobrej dla
Polski konstytucji europejskiej, ale do dobrego dla Polski traktatu z Nicei" - dodaje Kamiński.
Tusk razem z innymi przywódcami UE będzie starał się wypracować wspólne stanowisko w Brukseli. Ale nie będzie to łatwe. Po klęsce traktatu w Irlandii Unia Europejska coraz wyraźniej dzieli
się bowiem na dwa obozy. Prezydent Francji i kanclerz Niemiec przekonują, że mimo irlandzkiego "nie" traktat nie jest martwy i jego ratyfikacja w pozostałych krajach Wspólnoty
musi być kontynuowana. Wczoraj Sarkozy zadzwonił do premiera Wielkiej Brytanii Gordona Browna, który zapewnił go, że będzie przekonywał Izbę Lordów do ratyfikacji. Ale prezydent Czech Vaclav
Klaus zapowiedział, że głosowanie w jego kraju nie ma już sensu.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!