Nie po raz pierwszy Lech Wałęsa w mocnych słowach zaatakował Lecha Kaczyńskiego. Wojna między politykami rozgorzała na dobre po wywiadzie, jakiego telewizji Polsat udzielił urzędujący prezydent. Kaczyński mówił między innymi, że to Wałęsa był agentem "Bolkiem" i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. To wywołało prawdziwą wściekłość byłego prezydenta.

"Zastanawiam się, jak mi się udało doprowadzić kraj do wolności z takimi ludźmi, jak oni bez przerwy tylko kombinowali" - mówił dziś rano w wywiadzie dla Radia ZET Lech Wałęsa. "Gdyby były pojedynki, to byśmy to rozstrzygnęli z Kaczyńskim, bo inaczej to jest tak daleko chore, że inaczej się nie da".

Były prezydent zapowiedział, że jeśli się da, pozwie Kaczyńskiego do sądu. Jak podkreślił, "pozbiera informacje, co robić dalej" i "jeżeli będą formalno-prawne możliwości, pójdzie tym torem". Jeśli nie, poczekam przy płocie te dwa lata i spotkamy się po spadnięciu z tego stanowiska" - mówił.

Wałęsa skrytykował też profesora Andrzeja Zybertowicza, który - podobnie jak Lech Kaczyński - zarzuca byłemu prezydentowi agenturalną przeszłość. "Zybertowicz nie odegrał nigdzie żadnej roli, to nie może zrozumieć mojej roli. W takim móżdżku nie zmieści się takie bohaterstwo i walka, to opowiada bzdury" - podsumował Wałęsa.